Wataha sezon 1 (2014)

Tak dobrego i trzymającego w napięciu serialu polskiego z takim genialnym klimatem jeszcze nie widziałam. Zobaczcie recenzję 1-go sezonu serialu Wataha i koniecznie poznajcie tę produkcję. Ja wciąż nie mogę zebrać myśli.

O ile pośród polskich seriali z wątkiem kryminalnym wyróżnić można Belfra, o tyle żaden dotychczas nie poruszył takiego wątku jak Wataha. Jak na dłoni pokazuje się nam pracę Straży Granicznej, która boryka się z przerzutami uchodźców przez granicę Polsko-Ukraińską. Poznajemy oddział, który spotyka się wspólnie, by następnie zginąć w masowym mordzie. Ocalały jest tylko jeden mężczyzna, Wiktor Rebrow. Traci swoich przyjaciół i ukochaną kobietę, a ponadto dowody świadczą przeciwko niemu.

Zdesperowany mężczyzna na własną rękę próbuje wytropić zdrajcę. Czuje się samotny i osaczony przez panią prokurator Igę Dobosz. Zbrodnie zaczynają się namnażać, ginie współpracownica Rebrowa. Wiktor nie może czuć się bezpieczny, a wszelkie próby rozwikłania zagadki spełzają na niczym. Wspiera go nowy komendant Konrad Markowski, ale to nie wystarcza. Wkrótce Wiktor dowie się, że nikomu nie można ufać bezgranicznie, chociaż do tej pory wydawało się to oczywiste, że pracując w takim zawodzie trzeba wierzyć w swoją watahę. Ktoś inny jednak chciał skorzystać z możliwości bycia samcem alfa.

Twórcy serialu musieli nieźle nagimnastykować się przy zwrotach akcji, które skutecznie odciągają widza od właściwego sprawcy. Podejrzenia natychmiast są niweczone, bo podsuwany jest kolejny trop. To serial, który nie odpręży, tylko zmusi do myślenia. Wataha jest produkcją tak nieoczywistą, że nie można oderwać się od ekranu. Ponadto, jeśli byliście kiedyś w Bieszczadach to sami wiecie jak niesamowity klimat mają te góry. Praca kamery, by ująć zarówno ich urok jak i potęgę i grozę, była fantastyczna. Pokazano je dokładnie tak, żeby pasowały do wydźwięku serialu – jako bezpieczną ostoję, a jednocześnie jako teren gdzie odbywa się walka między przemytnikami i Strażą Graniczną. Wataha musi rozprawić się z przestępczością na różnych płaszczyznach. Do tego wchodzi w skład współpraca z policją i to nieprzerwana, bo przerzuty sukcesywnie się pojawiają, a przemytnicy mają swoje sposoby, żeby wykiwać watahę.

Wyobrażam sobie jak wiele godzin musieli spędzić twórcy serialu na analizowaniu pracy straży granicznej, by w taki sposób oddać na ekranie ich ciężką pracę, której niejednokrotnie poświęcają się zaniedbując rodziny. Wataha jest rodziną, jest paczką przyjaciół, a przynajmniej powinna być. Do klimatu dołącza genialna muzyka. Genialna to jest nawet za słabe określenie, to jest majstersztyk, a Łukasz Targosz powinien być obsypany za nią wszelkimi możliwymi nagrodami. Groza wychodząca z mgły i z nocy, a ponadto pewna słowiańskość, która mnie osobiście urzeka i mogłabym samej muzyki słuchać godzinami. Coś cudownego! Można też podszkolić ukraiński, którego jest tu na pęczki.

Na koniec zostawiam najlepsze czyli grę aktorską, bo to co się tu wyprawia, to jest dosłownie szok. Leszek Lichota, czyli Wiktor Rebrow oraz Bartłomiej Topa, czyli Adam Grzywaczewski, grają pierwsze skrzypce w serialu. Dwójka przyjaciół musi stawić czoła niebezpieczeństwu, dokonać trudnych wyborów i ochronić to, co najcenniejsze. Ich mimika, gesty, głos składają się na idealną konstrukcję postaci. Leszek Lichota jako Rebrow potrafi pokazać desperację, rozpacz, tęsknotę, ale także zawziętość. Jest to postać, którą niełatwo wyprowadzić z równowagi, ukazany jest jako wspaniały, oddany pracownik. Potrafi dostrzec to, czego inni nie widzą, nie boi się ryzykować. Bartłomiej Topa jako Grzywa jest porywczy, nie umie panować nad emocjami, ale nie jest słaby. Wydaje się być lojalny wobec watahy i najbliższego przyjaciela, czego nie można powiedzieć o jego relacji z żoną. Lichota i Topa są w swoich rolach tak autentyczni, że nie sposób oddzielić postaci od aktorów.

Wataha to składowa nie tylko dwóch głównych postaci, ale również wielu pobocznych. Wyróżnić trzeba Aleksandrę Popławską w roli upartej i nieprzejednanej prokurator Igi Dobosz. Prokurator brnie w śledztwo coraz dalej, odkrywa coraz więcej, ale fiksuje się na Rebrowa i to jego chce doprowadzić za kraty, podczas gdy prawdziwy sprawca umyka jej sprzed nosa. Dopiero pod koniec reflektuje się, ale jest już za późno. Sympatię wzbudza też Andrzej Zieliński w roli komendanta Konrada Markowskiego. Zadziwiające jest jego zaufanie do watahy, pomimo, że jest w Bieszczadach nowy, podobnie jak cały zebrany zespół. Mimo to potrafi rozwiązywać trudne sytuacje i trzymać wszystko i wszystkich w ryzach. Wielki ukłon wędruje również do Magdaleny Popławskiej, która w roli Natalii Tatarkiewicz pokazała, że w Straży Granicznej ludzie także są wrażliwi i przechodzą trudne chwile widząc trupy niewinnych dzieci i tragedię, która spotkała uchodźców.

Serial warty polecenia, wątek kryminalny na piątkę, gra aktorska wspaniała, a klimat… na klimat serialu nie ma słów, które mogłyby wyrazić jak jest dobry. Wataha jest jednym z najlepszych seriali i jeśli nie oglądaliście, koniecznie nadróbcie. Podzielcie się wrażeniami, jestem ciekawa czy Was Wataha także tak oczarowała.

Zdjęcie: tutaj