The OA sezon 1 (2016)

The OA sezon 1 (2016)

Włączając The OA spodziewałam się produkcji innego rodzaju. Serial jest pogmatwany, zawiły i ostatecznie pozostawia widza w zupełnej konsternacji.

Kiedy po siedmiu latach zaginiona dziewczyna wraca do rodzinnego domu, wokół niej osiada aura tajemniczości. Każdy chciałby dowiedzieć się, gdzie była i co się z nią działo. Prairie (Brit Marling) przejawia zdolności, których dotychczas nie posiadała. Jest wyalienowana, rodziców traktuje ja wrogów. Ma swoje specyficzne postrzeganie świata i nikogo nie chce do niego dopuścić. Wciąż wspomina imię jednego człowieka, Homera (Emory Cohen), którego desperacko pragnie odszukać i angażuje do tego przedsięwzięcia przypadkowe osoby.

Prairie twierdzi, że nazywa się OA, uczy zwerbowane przez siebie osoby dziwnych ruchów, opowiada o swoim życiu, które wiodła przez lata gdy zniknęła. Opowiada o mężczyźnie, który prowadził eksperymenty dotyczące umierania, przechodzenia do innego wymiaru. Wciąga swoją historią, widz pragnie więcej i więcej, chce zgłębić jej tajemnicę, dowiedzieć się skąd dziwne zdolności. Czy to doświadczenie śmierci czy może utrata wzroku ma tu znaczenie?

Oglądając serial The OA ma się dosyć ambiwalentne odczucia. Z jednej strony twórcy dbają o podsycanie ciekawości widza. Szczególnie dużą rolę pełnią tu retrospekcje Prairie i jej życie z dala od rodziny. Dużym plusem jest dosyć przypadkowe zaangażowanie nastolatków i zakompleksionej nauczycielki do eksperymentu prowadzonego przez OA, a także przez kilka odcinków podsycanie ciekawości postacią Homera, którego nie znamy i koniecznie chcemy się dowiedzieć, dlaczego OA szuka z nim kontaktu. Minusów po drodze niestety jest równie wiele. Poboczne postaci, które początkowo zapowiadały duży potencjał siedzą tylko przed OA i słuchają jej historii. Przede wszystkim momentami postaci przejawiają wręcz dziecinne zachowania, pozbawione sensu i tym razem mowa o współwięźniach głównej bohaterki. OA zachowuje się jakby była wysłanniczką niebios. Czasem zakrawa to o chorobę psychiczną. Pozostałe postaci są bezbarwne, płowe, bez emocji i historii. Widz w żaden sposób nie czuje z nimi więzi, ich los jest obojętny.

Koncepcja twórców mniej więcej w połowie krótkiego serialu zaczyna po prostu kuleć. Fabuła zaczyna być chropowata, jakby twórcy nie mieli pomysłu jak to pociągnąć, żeby było fajnie i tajemniczo. Nie wychodzi im kompletnie i na końcu pozostaje zdziwienie, konsternacja i rozczarowanie. Mistycyzm, który miał wywoływać dreszcze emocji, palpitacje serca i sikanie po nogach z zachwytu, wprawia raczej w zażenowanie. Jeśli już coś ma yć mistyczne i niezwykłe, to niech prezentuje chociaż jakiś poziom, bo niestety tytuł, bohaterka i jej samouwielbienie są spójne, ale pozbawiają serial jakiegokolwiek jaja zachęcającego do oglądania.

Nie wykluczam, że powrócę do historii OA w kolejnym sezonie, który według wszelkiego prawdopodobieństwa ma powstać. Tym razem jednak będę przypatrywać się produkcji z przymrużeniem oka. Serial nie był kompletnie zły. Jestem ciekawa jak potoczą się losy nie OA, lecz jej porywacza, bo to on i jego chore pobudki najbardziej intrygował i chciałabym dowiedzieć się czy odnajdzie OA i jakie będą tego skutki. No bo co jak co, ale lubię Jasona Isaacs’a w rolach innych niż Lucjusz Malfoy 😀

Oglądaliście ten pokręcony serial? A może znacie inne produkcje zakrawające o mistycyzm, które są warte obejrzenia? 🙂

Zdjęcie: Den Of Geek