The Crown sezon 1 (2016)

The Crown opowiada historię panowania królowej Elżbiety II. Serial jest doskonale zrealizowany, ciekawy, oddaje charakter początków panowania królowej oraz zasad panujących na królewskim dworze.

Kiedy tylko zobaczyłam The Crown w propozycjach na Netflixie, stwierdziłam, że w zasadzie chętnie zobaczę serial o królowej Elżbiecie II. Nie jestem bardzo zainteresowana historią Wielkiej Brytanii, ale każdy przyzna, że zarówno królowa Elżbieta II jak i jej dzieci oraz wnuki zawsze budzą zainteresowanie. Czym wyróżnia się angielski dwór królewski, dlaczego wciąż panuje tam monarchia i jak to wszystko wygląda od środka zobaczycie w The Crown.

Pierwszy sezon serialu The Crown rozpoczyna się, gdy Elżbieta jest jeszcze panną, ale zakochaną w Filipie, księciu Edynburga. Elżbieta wkrótce wychodzi za mąż i spełnia się w roli żony, matki i księżniczki. Pomaga swemu ojcu, królowi Jerzemu VI w obowiązkach, odwiedzając różne kraje. Podczas jednej z takich eskapad, Elżbieta dowiaduje się o śmierci ojca, a tym samym spada na jej barki ogromny ciężar.

Wiecie jak to jest, kiedy czegoś się spodziewacie, jesteście pewni, że to nieuniknione, że coś wydarzy się na pewno, ale cały czas odsuwacie od siebie tą myśl?

Mam wrażenie, że właśnie tak czuła się Elżbieta zanim została królową. Wiedziała, że to się stanie, ale wcale tego nie chciała. Nic w tym dziwnego, bo nagle musiała nauczyć się rządzenia, bycia na świeczniku, w blasku fleszy. Z dnia na dzień musiała przyjmować w gabinecie audiencje polityczne, musiała podejmować decyzje ważne dla całej Wielkiej Brytanii. Na jej barkach spoczął ciężar rządzenia w taki sposób, by Anglia nadal się liczyła w polityce międzynarodowej.

W całym tym zamieszaniu związanym z byciem królową, Elżbieta coraz bardziej oddala się od swojego męża. Musi zapłacić wysoką i gorzką jak piołun cenę za to, kim się stała. Jako królowa Elżbieta II nie ma czasu na bycie z mężem i dziećmi. W zasadzie są ze sobą tylko wówczas, gdy mogą gdzieś razem się pokazać. Filip jeździ wraz z nowym przyjacielem do klubu, bawi się, by tylko zająć swój czas. Nie narzuca się żonie. Można zrozumieć jego postępowanie. Nawet jako królowa Elżbieta nie robi dla niego wyjątku i podczas koronacji każe mu złożyć przed sobą przysięgę i uklęknąć. Gdzieś znika miłość i radość, która była między nimi. Zastępują to obowiązki.

Elżbieta II ma dodatkowo inne zmartwienie, którym jest romans siostry księżniczki Małgorzaty z pilotem Peterem Townsendem. Townsend jest rozwodnikiem, a to oznacza, że nie może być przyjęty do rodziny królewskiej. Początkowo wydaje się, że wystarczy wstrzymać się do momentu, aż księżniczka osiągnie wiek 25 lat, a wówczas sama o sobie będzie mogła zadecydować. Okazuje się jednak, że nie jest to takie proste. W ostateczności królowa Elżbieta musi podjąć decyzję czy pozwolić siostrze na zamążpójście. Musiała wybrać wierność rodzinie lub stanie na czele kościoła.

W The Crown dużą rolę spełnia również premier Winston Churchill. Jest dla królowej Elżbiety zarówno wsparciem jak i opiekunem w pierwszych latach jej panowania. Ukazuje się jednak dość często, jako człowiek zapatrzony w siebie. Nie potrafi spojrzeć dalej, jak choćby w sytuacji, kiedy nad Londynem unosi się tak gęsty smog, że ludzie umierają zatruci oparami. Elżbieta zaś musi podołać wszystkim problemom, wydać ważne decyzje, a Churchill często jej tego nie ułatwia.

Dlaczego warto obejrzeć The Crown? Ja dzięki temu serialowi dowiedziałam się wielu rzeczy o angielskim dworze. Czy wiedzieliście, że to brat króla Jerzego VI, Edward VIII miał zostać królem, ale abdykował zanim jeszcze włożył koronę na głowę? Nigdy też nie interesowałam się związkami na angielskim dworze i rygorem dobierania małżonków. Sądziłam, że to dość naturalne, że wybierają na swoich życiowych partnerów czy partnerki ludzi ze „swojego poziomu”, ale jak widać przeliczyłam się, bo nie do końca tak to wygląda.

Poza tym w The Crown zagrali świetni aktorzy. Claire Foy w roli Elżbiety II jest fenomenalna! Potrafi być tak autentycznie radosna, jako żona Filipa i tak bardzo wyniosła jako królowa Elżbieta, jakby ta rola została napisana specjalnie dla niej. Spisała się na medal i wręcz nie wyobrażam sobie innej aktorki w tej roli. Filip książę Edynburga, czyli Matt Smith również świetnie sobie poradził, pokazując zarówno czułość i oddanie żonie, jak i poczucie krzywdy i odrzucenia, kiedy Elżbieta zajmowała się polityką, a on nie mógł robić nic i traktowany był jak pies, który wpadnie za swoim właścicielem do supermarketu. Wszyscy chcieliby go wygonić, ale nikt nie może.

No i postać Churchilla, to była dopiero mistrzowska gra aktorska w wykonaniu John’a Lightgow. Coś wspaniałego. Te jego ruchy, mimika, operowanie głosem, jakby prawdziwy Churchill widniał na ekranie. No i księżniczka Małgorzata grana przez świetną Vanessę Kirby znaną chociażby z uwielbianego przeze mnie The Frankenstein Chronicles. Pełna ognia, zapału dziewczyna, zupełne przeciwieństwo Elżbiety. Charakterna, pełna pasji i nic dziwnego, że tabloidy ją uwielbiały.

The Crown nie jest serialem, w którym akcja goni akcję, ale za to intrygi mnożą się jak grzyby po deszczu. Jeśli lubicie seriale w klimacie House of Cards, The Crown to coś dla Was 🙂

Zdjęcie: Netflix

  • Obejrzałam ten serial i jestem nim podobnie jak Ty po prostu oczarowana ! 😉
    Pozdrawiam

    • Angelika | myikultura.pl

      Oj tak, zdecydowanie jest cudowny 🙂 <3