Czego nie nauczyła mnie szkoła

Czego nie nauczyła mnie szkoła

Wrzesień to czas, kiedy wspominam szkołę, znajomych, nauczycieli, lekcje. Ostatnio myślałam o tym, czego nie nauczyła mnie szkoła. Ciekawi?

Myśląc o szkolnych czasach, zarówno o podstawówce, jak i gimnazjum czy liceum, zastanawiam się nad plusami i minusami edukacji. Z krwawiącym sercem zauważam błędy w systemie szkolnictwa. Boli mnie to tym bardziej, że z wykształcenia sama jestem pedagogiem i w pełni zdaję sobie sprawę z tego, że gdybym pracowała w szkole czy przedszkolu, musiałabym dostosować się do panujących zasad bez marudzenia.

Poznaliście już moje wspomnienia z 8-klasowej podstawówki, ale nie zdradziłam wam, czego szkoła mnie nauczyła i czego pozbawiła przez całą moją edukację, która trwała tak długo, że dziś wydaje się to jak sen. Żeby jednak nie było, że to wpis ze smęceniem, chciałabym zaznaczyć, że jeśli chcecie mieć swoje życie pod kontrolą, musicie wyjść poza ramy tego, co dzieje się w szkole. Sami powinniście się stać poszukiwaczami tego, co was interesuje, intryguje, napędza. Zobaczcie dlaczego.

Myślenie

W polskiej szkole się nie myśli, nie dedukuje, nie wyciąga się wniosków. Ma się materiał i trzeba go wkuć na pamięć. Potem na klasówce najlepiej napisać regułkę słowo w słowo. Każda pomyłka grozi obniżeniem oceny. Takie praktyki ciągnęły się od nauczenia się zasad ortografii w podstawówce, przez teorię przyciągania i po regułki na studiach. Zrobienie zadania na matematyce inaczej niż nakazał nauczyciel, mimo, że wynik był zgodny i metoda też dobra tylko inna od narzuconej? Pała. Pozdrawiam sora z liceum, z którym musiałam się wykłócać.

W koło Macieju

Najbardziej nużącym i irytującym przedmiotem była historia. Na każdym etapie edukacji to samo – zaczynanie od starożytności. Trzeba było przebrnąć przez Bizancjum, gotyk i inne rzeczy, a nigdy nie doszło się do tego, co najbardziej ciekawe, czyli do II wojny i czasów po niej, czasów współczesnych i nam bliskich. Nawet, jeśli jakimś cudem udało się dotrzeć do tego działu, materiał z niego był zrealizowany pobieżnie, po łebkach. W dodatku trzeba było wkuwać daty, z których dziś niewiele się pamięta, a szkoda.

Masz ćwiczyć to, co inni

Jestem niska i szczupła, w związku z czym dzieciaki w szkole niechętnie wybierały mnie do gier zespołowych typu siatkówka czy koszykówka, bo niestety, ale trudność sprawiało mi przebicie piłki na drugą stronę boiska. Było to dla mnie bardzo upokarzające i zawsze chciałam im pokazać, że też potrafię. Kiedy w gimnazjum przebiłam piłkę przed nosem chłopaka wyższego ode mnie o co najmniej dwie głowy, wszyscy zapowietrzyli się z wrażenia. Niestety do tej pory nienawidzę sportu, zwłaszcza, że w szkołach, do których chodziłam lekcje wychowania fizycznego głównie polegały właśnie na grze w siatkówkę. Była to dla mnie katorga. Dopiero na magisterce chętnie chodziłam na wf, gdzie sama mogłam wybrać sobie zajęcia. Aerobic naprawdę sprawiał mi przyjemność, chociaż masakrycznie męczył. Dopiero teraz, gdy ćwiczę sobie w domu sama i dostosowuję ćwiczenia do siebie, czerpię z nich satysfakcję, a tego brakowało mi w szkole.

Języki obce

Nie, nie, nie, to kompletna porażka. Co mi po gramatyce, skoro w obecności obcokrajowca zamiast skupić się na tym, żeby w ogóle coś powiedzieć, koncentruję się na tym czy mam ułożyć zdanie w Present Simple czy może Present Perfect. Oczywiście gramatyka jest ważna, ale w życiu codziennym większe prawdopodobieństwo istnieje w spotkaniu obcokrajowca i konwersacji face to face niż w pisaniu czegoś po angielsku, niemiecku czy w jakimkolwiek języku obcym. Niemiecki podszlifowałam, kiedy byłam w Niemczech, a angielski kiedy zaczęłam pracę w księgarni i choć klientów obcojęzycznych mamy jak na lekarstwo, to jednak potrafię się z nimi dogadać. Szkoda, że dopiero teraz.

Obsługa komputera

O, to jest w ogóle mistrzostwo! Na informatyce to się w gierki grało, albo zmieniało kolor oczu w programie graficznym. To dopiero był szczyt umiejętności. Obsługa Total Commandera na studiach to było wyzwanie, tylko w sumie nie rozumiem do czego było mi ono potrzebne, skoro ten program nie przydaje się na co dzień. Do wszystkiego, co umiem robić na komputerze, doszłam sama. Metodą prób i błędów, czytając poradniki w sieci, oglądając tutoriale na YouTube. To Internet pomógł mi w rozwinięciu umiejętności. Do tej pory pamiętam ja na studiach ludzie zwracali się do mnie po pomoc, bo nie wiedzieli jak coś zrobić, a nawet nie chciało im się wpisać zapytania w wyszukiwarkę i trochę pomóżdzyć. Worda opanowałam w pełni na studiach, kiedy trzeba było zacząć pisać pracę licencjacką. Excela opanowałam w pracy. Ot i znów do wszystkiego doszłam sama.

Wyszukiwanie informacji

Coś takiego w szkole praktycznie nie istnieje. W większości przypadków materiał jest gotowy w książce i należy go tylko przyswoić. Po co szukać informacji, jeszcze znajdzie się nie takie albo inne niż są w programie nauczania i nauczyciel nie będzie umiał wyjaśnić trapiących ucznia pytań i wątpliwości. Polska jest skazana na odtwórstwo. Kreatywność zatraconą przez szkołę, musimy później odbudowywać przez lata w dorosłym życiu.

Religia

Na religii także uczyliśmy się o tym samym w odpowiednich, trzyletnich interwałach tylko z wyższym stopniem wtajemniczenia. O ile tak można to nazwać, bo przez lekcje religii wcale nie czułam się bardziej wierząca. Dopiero uczęszczanie do Młodzieżowego Domu Modlitwy pokazało mi zjednoczenie między ludźmi wierzącymi w Boga, a także pokazało, że można modlić się prostymi słowami, a nie tylko wkuwanymi na ocenę regułkami. Dzięki MDM zaczęłam rozumieć, co jest napisane w Piśmie Świętym, bo czytaliśmy fragmenty i interpretowaliśmy je, także w odniesieniu do swoich doświadczeń.

Dzięki szkole można za to nauczyć się organizacji czasu, ale to też na własną rękę. Mając na głowie cały stos prac domowych, kilka wypracowań na wczoraj, a na dokładkę dwa sprawdziany kolejnego dnia, trzeba nauczyć się zarządzać czasem tak, by ogarnąć wszystko albo chociaż większość. Ważna jest również umiejętność wyznaczania sobie priorytetów. Co jest ważniejsze, matematyka czy polski, biologia czy edukacja dla bezpieczeństwa? To przydatna umiejętność, nie można być idealnym ze wszystkiego i nie przejmuj się tym.

Jak wasze wrażenia po pierwszych dniach w szkole? 🙂 Macie już jakieś oceny, czy póki co nauczyciele traktują was łagodnie?

Zdjęcie: Pixabay by pexels.com

Zapisz

Zapisz



  • Ja już mam taki charakter, że od zawsze szanowałam zdanie innych, ale zażarcie broniłam swojego. Indywidualny tok myślenia towarzyszył mi przez całą edukacyjną drogę. Stąd też pewnie wzięła się sytuacja niemal groteskowa – oceny były słabe lub średnie, tymczasem ja reprezentowałam klasę/szkołę na różnistych konkursach recytatorskich, to ja pisałam teksty na szkolne akademie czy nawet skusiłam się na olimpiadę matematyczną… Nauczyciele darzyli mnie

    sporą sympatią i szacunkiem, ale niestety oceniać mnie musieli miernie, bo nie wpisywałam się w klucz. To przykre niestety, ale i tak będę to miło wspominać 😉

    • Angelika | myikultura.pl

      W sumie to bardzo dobrze, że taka byłaś, bo nie dałaś się wrzucić do jednego worka ze wszystkimi no i nauczyciele docenili Twoje naturalne zdolności, a nie wyrobione sztucznie wpisywanie się w klucz 🙂

  • Jako, że też jestem z pokolenia 8 klasowej podstawówki, mogę się pod Twoim tekstem podpisać wszystkimi kończynami. Szkoła była dla mnie zawsze tworem sztucznym, gdzie wiedza i umiejętności opierały się na tym, ile się zapamięta (najlepiej dokładnie tak, jak podyktował nauczyciel :/). Język obcy – co rok start od tego samego i łojenie gramatyki, zero stawiania na komunikację.

    • Angelika | myikultura.pl

      A szkoda, bo szkoła ma potencjał, tylko na siłę wpycha się ludzi w określone ramy 🙁

  • Katarzyna Hartung

    I jak kończyłam 8 lat szkoły podstawowej – rozumiem Cię doskonale i myślę tak samo 😉

    • Angelika | myikultura.pl

      🙂

  • Karolina Ostrowska

    Fakt, w tym jak funkcjonuje i naucza szkoła można by wiele zmienić, ale przynajmniej dzięki niedoskonałości tej instytucji człowiek rozwija w sobie ambicje do tego, by samemu naprawić jej błędy 🙂

    • Angelika | myikultura.pl

      Otóż to, człowiek całe życie się uczy 🙂