Świąteczny Kalendarz – The Holiday Calendar (2018)

Święta zbliżają się wielkimi krokami, a spora część z nas wyposażyła się w kalendarz adwentowy. Co Świąteczny Kalendarz przyniósł głównej bohaterce filmu? Wierzycie w magię świąt?

Podczas gdy my zakupujemy kalendarze z kosmetykami albo czekoladkami w środku, główna bohaterka filmu Świąteczny Kalendarz chodzi sfrustrowana i nie ma pojęcia co zrobić ze swoim życiem. Owszem, jest bardzo utalentowaną fotografką, ale nie ma pieniędzy by spełniać swoje marzenia. Abby chciałaby wynająć lokal, w którym mogłaby urządzić swoją pracownię oraz robić wystawy swoje i lokalnych artystów. Tymczasem pozostaje to poza jej zasięgiem.

Zbliżają się jednak Święta Bożego Narodzenia, czyli czas największych cudów. Świąteczny kalendarz już wkrótce wskaże 1 grudnia, a co za tym idzie zacznie się odliczanie do świąt. Abby zatrudnia się jako fotograf dzieci na czymś w stylu bożonarodzeniowego jarmarku. Coraz bardziej traci nadzieję na to, że kiedyś uda jej się wyrwać z rutyny i marazmu. Do tego dostaje od dziadka dziwny prezent. Abby nie spodziewa się, że świąteczny kalendarz tak bardzo zmieni jej postrzeganie oczekiwania na święta.

Każdego dnia Abby jest przez świąteczny kalendarz obdarowywana różnymi figurkami, które symbolizują różne wydarzenia. Zdarza jej się wpaść przypadkiem na mega przystojnego mężczyznę, umawia się na randki i wydaje się, że wreszcie życie zaczyna nabierać barw. W międzyczasie pojawia się w mieście jej najlepszy przyjaciel, który mimo szczerej sympatii Abby, musi nieco usunąć się w cień. Czy właśnie taką drogę wskazuje Abby Świąteczny kalendarz?

Abby wydaje się być dziewczyną taką, jak każda z nas, ze swoimi radościami i troskami. Trochę dziwi mnie, że przy swoich zarobkach stać ją na wynajem dość dużego i ładnego mieszkania, a nie stać jej na wynajem pracowni. Mogłaby np. zamieszkać na jakiś czas z rodzicami i w ten sposób zaoszczędzić. No ale okay, nie będę się czepiać. Mimo wszystko główna bohaterka wzbudza sympatię. Trochę za mało jej wiary we własne możliwości, ale tak to jest jak się nie ma za wiele kasy, że i wiara w marzenia jest wtedy jakaś taka licha.

Świąteczny kalendarz przynosi Abby nie tylko figurki i nowe znajomości. On otwiera jej oczy na to, czego dotychczas nie dostrzegała. Dzięki niemu widzi to, co ważne jest w drugim człowieku. Ważne jest przecież nie to, czy ktoś jest piękny na zewnątrz, ale to czy ma czyste i szczere serce.

Na drugim planie widzimy dwóch przystojniaków. Pierwszym jest szanowany pan doktor, samotny ojciec, który pozornie jest sympatyczny, jednak z czasem Abby przekonuje się, że sporo rzeczy robi na pokaz. Bo tak trzeba, bo tak wypada. Trochę szkoda, że okazał się tak płytki. Nie wyobrażam sobie spotykania się z kimś przez jakiś czas i braku wiedzy na temat tego człowieka, tego co lubi, czego nie lubi, co mu sprawia przyjemność, a co wkurza.

Drugi to przyjaciel głównej bohaterki, który zna ją dosłownie z każdej strony. Zna jej rodzinę, ma z nią fajne relacje, poza tym zna wszelkie bolączki swojej bratniej duszy. Świąteczny kalendarz zadbał też o to, by w oczekiwaniu na święta znalazło się miejsce dla niego. Jaką odegra rolę, zobaczcie sami oglądając świąteczną produkcję Netflixa 🙂

Zdjęcie: Netflix