Schody – Staircase (2018)

Czy Michael Peterson brutalnie zabił swoją żonę czy też upadek ze schodów przyczynił się do jej śmierci? Schody to serial dokumentalny, który pokazuje, że trudno jest osiągnąć sprawiedliwość.

9 grudnia 2001 roku, około 2:30 w stacji  ratownictwa medycznego odebrano telefon od Michaela Petersona wzywającego pomoc dla swojej żony Kathleen. Rozedrgany głos i płacz mężczyzny, ściskają w gardle. Panika, niemoc, szok. U podnóża schodów leży jego nieprzytomna żona, ledwo oddycha i krwawi. Ciężko wyobrazić sobie taką sytuację, taki widok i emocje, które wówczas towarzyszą człowiekowi. Trudno jest zachować zdrowy rozsądek.

* uwaga spoilery

W natłoku myśli, rozpaczy i ludzi, Michael Peterson zostaje oskarżony o śmiertelne pobicie Kathleen. Jego świat i świat jego dzieci legł w gruzach. Ukochana żona, matka, przyjaciółka nie żyje, a rodzina Petersonów musi teraz zjednoczyć się w walce o sprawiedliwość. Rozpoczyna się ich dramat.

W kilkanaście dni od śmierci Kathleen, rodzinie Petersonów zaczyna towarzyszyć reżyser, który niemalże mieszka razem z nimi. Rejestruje wiele rozmów między Michaelem i jego dziećmi, przygotowanie linii obrony Petersona i cały proces. Jako widzowie jesteśmy świadkami wielu wzruszających momentów. Trzeba mieć naprawdę silną psychikę, żeby trwać przy bliskich w tak koszmarnych chwilach.

W trakcie procesu wychodzi na jaw, że Michael Peterson jest biseksualistą. Moim zdaniem, ten wątek został niepotrzebnie wpleciony w całą sprawę i rozdmuchany. Niestety u progu XXI wieku wciąż istniało wiele tabu i wszelkie odchyły od orientacji heteroseksualnej były dla ludzi czymś nienormalnym i obrzydzającym. Nie do pomyślenia było dla ławy przysięgłych to, że mógł być mężem, a jednocześnie mieć pociąg do mężczyzn. Napiętnowali go przez pryzmat jego orientacji. Prokuratura wciska ten wątek jako przyczynę konfliktu między małżonkami.

Prokuratura twierdziła, że rany na głowie denatki zostały zrobione pogrzebaczem, który zniknął w nieznanych okolicznościach, a potem jak gdyby nigdy nic okazało się, że stał sobie w garażu. Pod ostrzałem Jima Hardina i Fredy Black, specjaliści naginają fakty na ich korzyść. Jak w ogóle można w takiej chwili, gdy widzi się ukochaną osobę, (jakąkolwiek osobę) krwawiącą pod schodami, myśleć o czymś takim, żeby nie ubrudzić sobie krwią spodenek czy butów? Specjalnie wspominam tutaj o tych częściach ubrania ponieważ stanowiły one część dowodów badanych w sprawie. Michael Peterson jako jedyny był wtedy obecny w domu. Prokuraturze nie przeszkadzał fakt, że Duane Deaver dosłownie „dodał sobie w pamięci” jedną ranę, która mogła być przyczyną krwawienia i rozprysku na ścianie. Lekarz sądowy stwierdziła, że to na pewno rany od uderzenia w głowę pogrzebaczem. W ogóle nie dopuszczono do rozważań udowodnionej testami mechaniki upadku.

Michael Peterson odsiaduje w więzieniu 8 lat, składając w międzyczasie bezskuteczne apelacje. Dopiero po latach okazuje się, że jeden ze świadków, Duane Deaver, specjalista od badań krwi, złożył fałszywe zeznania w innej sprawie. Z resztą nie tylko on, ale jego nadużycia były najbardziej jawne. Idąc tym tropem, adwokat Petersona opierając się także na nagraniach rozpraw sprzed wielu lat, przekonuje sąd, że sprawa Petersona powinna być rozpatrzona ponownie. Wychodzą na jaw wszystkie błędy. Jak można założyć sobie jakąś teorię i robić wszystko, by ją udowodnić? To chore w jaki sposób badano powstawanie ran na głowie Kathleen. Opierano się wyłącznie na wyobraźni badających, a nie na opinii bezstronnych ekspertów. Dowody takie, jak wyżej wspomniane ubrania Michaela Petersona, zostały w niewłaściwy sposób zabezpieczone. Błąd na błędzie.

Peterson zostaje objęty aresztem domowym, a sprawa przeciąga się do 2017 roku. Amerykańskie prawo umożliwia przyznanie się do winy, nawet gdy jest się niewinnym, co skutkuje osiągnięciem złagodzonego wymiaru kary (doktryna Alforda). Po wielu konsultacjach z prawnikiem, własnych rozważaniach oraz rozmowach z dziećmi, Peterson podejmuje decyzję o wykorzystaniu tego prawa. Jako ponad 74-letni dziś mężczyzna, uważa, że padł ofiarą systemu i nie wierzy w to, że może doczekać się sprawiedliwego wyroku.

Oglądając Schody, odnosi się wrażenie doskonale nakręconego kryminału, ale prawda jest taka, że nie jest to ani fikcja literacka ani wyobraźnia scenarzysty. Schody to samo życie, prawdziwe problemy, troski, lęki ludzi. Strach o przyszłość, nierówna walka o sprawiedliwość. Czy Michael Peterson zabił Kathleen, swoją żonę? Nie ma przeciw niemu twardych dowodów, a jedynie poszlaki i zbiegi okoliczności w postaci tego, że w trakcie wypadku był w domu, a także w postaci tego, że jego przyjaciółka zmarła niegdyś w podobnych okolicznościach. Nie można powiedzieć, że rodzina nie przeżywała śmierci Kathleen. Kobieta wychowywała i kochała dzieci męża jak własne. Poza tym Michael nie podchodził do procesu bezuczuciowo. Na rozprawach był przejęty, a nawet płakał. Musiał być jednak silny dla swojej rodziny.

Michael Peterson ma to szczęście, że poza biologiczną córką zmarłej żony, Catlin, jego synowie oraz adopcyjne córki nie odsuwają się od niego. Ich rodzinna więź wydaje się umacniać wraz z upływem czasu. Jedna z dziewczyn (Martha, o ile mnie nie myli pamięć), mówi o tym, że podziwia ojca za wewnętrzną siłę, za to, że jest tak opanowany. Dla niej stanowi on fundament rodziny. Poza tym, gdyby kierować się faktem, że Peterson pisał kryminały, to wszyscy pisarze tego gatunku powinni być co najmniej pod ścisłym nadzorem kuratora, ponieważ mogą przejawiać skłonności do popełniania zbrodni.

Serial Schody ma niesamowity klimat. Widzimy tu historię toczącą się przez kilka lat. Nie jest ona wystylizowana przez scenarzystów tylko przez samo życie. Obserwujemy, jak zmieniają się dzieci Petersona. Widzimy jak jego samego zdruzgotało więzienie. Świetnie skonstruowana produkcja, połączenie urywków z wielu lat, które ostatecznie opowiedziały całą historię.

Czy Michael Peterson zabił swoją żonę? Wierzę, że nie, ale prawdę zna tylko on sam. A Wy? Wierzycie w niewinność Petersona? Jestem strasznie ciekawa Waszego zdania. Mnie już dawno żadna produkcja nie poruszyła tak bardzo, żebym mogła o niej rozmawiać przez kilka dni z każdym kto mi się nawinie 😀

Zdjęcie: Popkulturyści