Saga o Ludziach Lodu. Tom 1 Zauroczenie – Margit Sandemo

Pierwszy raz czytałam ją jako nastolatka. Dziś powracam do niej z ogromnym sentymentem. Saga o Ludziach Lodu. Tom 1 Zauroczenie autorstwa Margit Sandemo. Kto nie czytał niechaj nadrabia zaległości.

Saga o Ludziach Lodu dumnie stała na półce u mojej babci. Zawsze podziwiałam książki ułożone idealnie w dwóch rzędach, bo w jednym się nie mieściły. Ponieważ czytać lubiłam od zawsze, bardzo interesowało mnie cóż takiego mogą skrywać te książki pachnące starym papierem. Pamiętam jak mama i babcia zajęte wcześniej rozmową, przyłapały mnie na tym jak byłam już po kilku rozdziałach pierwszego tomu. Koniecznie musiałam przeczytać wszystkie i tak zaczęła się moja przygoda z Margit Sandemo i jej Sagą o Ludziach Lodu. Szczerze mówiąc, wątpiłam, że przebrnę przez wszystkie tomy, ale jednak się udało. Ponieważ w minionym 2018 roku autorka Sagi zmarła, postanowiłam uczcić jej pamięć, sięgając ponownie po całą serię.

Zauroczenie to chyba najbardziej zniszczony egzemplarz w całej kolekcji, którą odziedziczyłam po babci. Nie mam pojęcia ile sąsiadek i koleżanek mojej babci miało ją w rękach. Ale to nie ma znaczenia, kiedy człowiek cofa się w czasie do lat nastoletnich. Wtedy książki „czuło się” trochę inaczej niż teraz. Jestem ciekawa, co tym razem odkryję w trakcie lektury.

Saga o Ludziach Lodu. Tom 1 Zauroczenie, opowiada o młodziutkiej, ledwie siedemnastoletniej Silje. Dziewczyna podczas panoszącej się w Norwegii zarazy straciła wszystkich swoich bliskich i krewnych. Musi walczyć o przetrwanie. Szukając schronienia i odrobiny ciepła, Silje znajduje małą dziewczynkę klęczącą przy nieżyjącej matce. Nie ma serca zostawić małej na pastwę losu i zabiera ją ze sobą w tułaczkę. Tej samej nocy Silje znajduje w lesie noworodka owiniętego w koc i ratuje życie człowiekowi skazanemu na śmierć. Opiekunem Silje zostaje rosły mężczyzna w wilczym futrze, o ostrych rysach twarzy. Wszyscy uznają go za potwora, ale czy taki jest naprawdę?

Jak bardzo może się zmienić życie młodej, zagubionej dziewczyny? Dziś to nie do wyobrażenia, by wczesną zimą włóczyć się po mieście nocą w poszukiwaniu noclegu. Tymczasem Silje wykazała się ogromną odwagą. Ocaliła małą dziewczynkę, nadając jej imię Sol czyli Słońce, by mogła rozjaśnić ciemności nocy. Mimo swojego strachu odnalazła również chłopca, któremu nadała imię Dag czyli Dzień. Podawała się za żonę obcego człowieka i ocaliła mu życie, ale ostatecznie jej opiekunem został tajemniczy człowiek, o którego istnieniu nikt wolał nie mówić.

Silje zawsze przerażały góry, siedziba legendarnych, owianych tajemnicą Ludzi Lodu. Kiedy zamieszkuje niedaleko nich, przekonuje się, że nie są takie straszne, choć nawiedzają ją dziwne sny związane z nimi. We śnie pojawia się również człowiek, który uratował ją i dzieci i zapewnił im ochronę w domu malarza Benedykta. Silje stara się dowiedzieć kim jest Tengel. Tych dwoje wkrótce zaczyna łączyć więź tak silna, że oboje, choćby się oszukiwali i unikali siebie nawzajem, nie są w stanie jej powstrzymać. Silje poznaje też Ludzi Lodu, przekonuje się, że to w większości zwykli ludzie mieszkający w górskiej wiosce. Ale czy aby na pewno? Koniec końców mieszka tam stara, siejąca grozę czarownica Hanna i jej brat Grimar.

Powiem Wam szczerze, że powrót do Sagi o Ludziach Lodu był dla mnie niesamowity i pierwszy tom skończył się tak szybko, że to aż nie do wiary. Niby krótka książka, a jednak ciągle coś się działo. Napięcie między bohaterami wzrastało. I to nie tylko to uczuciowe. Autorka nie poskąpiła czytelnikom akcji, podczas której w duchu trzyma się kciuki, żeby wszystko dobrze się skończyło. W końcu czymże byłby romans, gdyby nie nutka czyhającej na bohaterów grozy.

To dopiero początek, bo Margit Sandemo napisała aż 47 tomów traktujących o dziejach Ludzi Lodu od XVI aż do XX wieku. Saga o Ludziach Lodu z całą pewnością wróci do mnie i przeniesie mnie w czasie do lat młodości, bo już w drugim tomie czekają na mnie kolejne przygody bohaterów. Tyle jeszcze pokoleń przede mną, a ja nadal mam sentyment do protoplastów rodu. Uwielbiam Tengela, jego silną osobowość i niesamowitą dobroć. W przeciwieństwie do Silje, wydaje się bardziej opanowany i doświadczony życiowo, no ale jest też od niej sporo starszy, więc nic dziwnego, że wie, kiedy powinien wkroczyć do akcji, a kiedy trzymać się na uboczu.

Kto czytał Sagę o Ludziach Lodu? Dawajcie znać w komentarzach! Jestem ciekawa jak ją wspominacie 🙂