Rytuał – The Ritual (2017)

Lubię historie o duchach i demonach. Nie to, żebym imała się takich rzeczy, ale te filmy wywołują we mnie przerażenie. Oglądając Rytuał miałam gęsią skórkę.

Na ten film wpadliśmy przeglądając propozycje od Netflixa. Zwiastun zapowiadał świetną historię, która mogła oznaczać jedno – świetny kryminał albo walkę z nieczystymi mocami. Powiem szczerze, że słysząc o skandynawskich stronach, gdzie jest z reguły zimno i ponuro, od razu czułam, że szykuje się coś emocjonującego. Kiedy grupa starych przyjaciół postanawia wyjechać do Szwecji, by wędrować po górach, nic nie wskazuje na to, że czeka na nich jakieś niebezpieczeństwo. To miała być przygoda życia, której jeden z nich nie mógł przeżyć. Wycieczka miała być uczczeniem pamięci po jednym z nich, który zginął podczas napadu.

Wspaniałe przestrzenie, które widzimy zanim bohaterowie decydują się na skrócenie sobie drogi i zboczenie ze szlaku, zapierają dech w piersiach i uzmysławiają jak piękna może być przyroda. Czwórka wchodzi do lasu, który jak sądzą, będą w stanie przejść w ciągu jednego dnia. Planują przed zmrokiem wyjść z niego i kontynuować drogę szlakiem turystycznym wyznaczonym na mapie. Okazuje się, że nie jest to takie proste. Panowie szybko gubią właściwą drogę, jeden z nich narzeka na skręconą nogę, która utrudnia mu kontynuowanie podróży. Ostatecznie dopada ich zmrok i muszą schronić się w drewnianej chacie.

Szybko tracą rezon, kiedy okazuje się, że na drzewie zawisł rozpłatany łoś, a w miejscu ich noclegu znajduje się przedziwna kukła. Gorzej staje się wtedy, gdy każdy z nich ma wizje. Jeden z nich jest przerażony do tego stopnia, że moczy się jak dziecko, a drugiego zastają modlącego się nago przed kukłą. Jest to scena przerażająca i dziwna. W końcu, jaka moc każe człowiekowi rozbierać się do naga i modlić. Chociaż to nawet nie była modlitwa, tylko oddawanie czci. Porażający rytuał mający zaprzedać duszę.

Mężczyźni są przerażeni, ale jak to mężczyźni, próbują ukryć swoje słabości i pokazać jacy są odważni. Zamiast wrócić na turystyczny szlak, nadal kontynuują wędrówkę przez las. Konflikt między nimi narasta, a zaognia go przerażenie. Sytuacja pogarsza się, gdy jeden z przyjaciół znika, a pozostali znajdują jego zwłoki na drzewie. Wizje mieszają się z rzeczywistością, utrudniają drogę. Ucieczkę. Kiedy już okazuje się, że to nie seryjny morderca tylko nieczysta siła, zaczyna być jeszcze gorzej.

Kolejny z przyjaciół zostaje bestialsko zamordowany. Pozostaje dwójka, która najbardziej się nienawidzi. Teraz muszą zjednoczyć siły, by uciec oraz by stawić czoło monstrum, które czyha na nich w ogromnym lesie. Rytuał ma ich wprowadzić, ale czy będą chcieli oddać cześć potworowi?

Rytuał to niezły horror psychologiczny. Przede wszystkim mamy tutaj do czynienia z przyjaciółmi, którzy mimo wieloletnich kontaktów, podświadomie obciążają jednego z nich o to, że nie uratował zmarłego kolegi. Ocenili go łatwo, a tak naprawdę nie wiadomo, jak oni zachowaliby się w tej samej sytuacji. Mężczyźni zamiast być dla siebie wsparciem, wciąż chcą pokazać, kto jest najważniejszy i najmądrzejszy w grupie.

Film Rytuał pokazuje również, że przetrwają najspokojniejsi, tacy, którzy potrafią myśleć analitycznie, nie telepią portkami. Ludzka dusza skrywa wiele mroku i nigdy nie wiemy, z jakimi demonami będziemy musieli się zmierzyć. Oby nie z takimi.

Las, chata, noc, runy na drzewach – klimat filmu w dechę. Przerażające, naprawdę twórcy małym nakładem wysiłku potrafili zrobić film trzymający w napięciu. To jak wyglądał demon, te jego ogromne oczyska i ręce. Jeju aż się wzdrygam na samą myśl. Nie chciałabym, żeby ktoś tak mieszał mi w głowie. Brrr!

Lubicie horrory i historie z demonami w tle?

Zdjęcie: Netflix