Rok zmian w toku, czyli rzecz o tym, jak lubię rewolucje

Rok zmian w toku, czyli rzecz o tym, jak lubię rewolucje

Bardzo cenię sobie spokój i stabilizację, a zmiany wprowadzam głównie wtedy, gdy są konieczne. Od czasu do czasu odczuwam jednak głęboką potrzebę zmiany, ale nie drobnej i niewiele znaczącej. Jeśli zmiana to o 180 stopni, z przytupem, tak, żeby faktycznie była odczuwalna.

Jeśli czytacie mnie od dłuższego czasu, zdajecie sobie wprawę z tego, że jeszcze dwa lata temu blog śmigał pięknie na blogspocie i niewiele wskazywało na przeobrażenia. Rewolucja dojrzewała we mnie przez dłuższy czas, gdy obserwowałam innych blogerów i czytałam o zaletach WordPressa. Zapragnęłam dołączyć do grona tych szczęśliwców, którzy mają własny hosting. Adres nie uległ zmianie, ale myślę, że moje blogowanie wskoczyło na wyższy level, stało się bardziej dojrzałe i świadome.

Już w tamtym czasie coraz silniej zaczęłam odczuwać potrzebę pisania o kulturze – o filmach, książkach, muzyce. Chociaż bardzo starałam się, by blog zawierał tematy lifestylowe, jak było w początkowym założeniu, to jednak coś nieodparcie ciągnęło mnie do tematów związanych z kulturą. Choć lifestyle bardzo lubię, pozostawał on w mniejszości, a w głowie zaczęło się rodzić coraz więcej wątpliwości czy aby na pewno idę dobrą drogą.

Już wtedy, gdy przenosiłam się na wordpressa, myślałam o tym, że nazwa bloga nie jest do końca spójna z tym, co chcę przekazywać Wam, moim czytelnikom. Oczywiście Żyj Lepiej może oznaczać życie pełne kultury i duchowych doświadczeń, ale nazwa bloga bardziej kojarzy się z lifestylem lub z coachingiem niż stricte z kulturą.

Byłam pełna  obaw, czy zmieniać nazwę czy pozostać przy aktualnej i robić swoje. W końcu sporą część z Was identyfikuje mnie już z nazwą Żyj Lepiej. Obawy zablokowały mnie, przestałam czuć się dobrze i komfortowo na własnym podwórku. Decyzja o zmianie adresu przyszła nagle. Po prostu weszłam na bloga, omiotłam spojrzeniem główną stronę i stwierdziłam, że  tak dłużej być nie może. Wieczorem tego samego dnia poczyniłam konkretne kroki, które mogą być zarówno moim blogerskim pogrzebem jak i zmartwychwstaniem. Wszystko zależy od Was i Waszego wsparcia. Nie będzie łatwo, ale z Waszą pomocą dam radę.

Zaczynam od zera. Stare posty zostały wyrzucone. Zostawiłam tylko kilka tych najlepszych i najnowszych wpisów, które ukazały się w ostatnim czasie i wkrótce znów je opublikuję. Odczułam niewiarygodną ulgę i nadzieję na lepszą przyszłość. Zmianie uległ adres bloga. Przez jakiś czas ze starej domeny będziecie odsyłać Was na nową. W tym miejscu chciałabym Wam podziękować, za to, że byliście i jesteście dla mnie podporą. Chciałabym powitać Was w nowym, lepszym miejscu 🙂 Będę najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi, jeśli zostaniecie ze mną na dłużej, rozsiądziecie się wygodnie w fotelu, a ja zaparzę wam herbatę i pogadamy trochę o tym, jak nasz świat się kręci wokół kultury. Nie macie pojęcia jak cenne jest Wasze wsparcie, każde lubię to, każdy komentarz. Serce rośnie, gdy widzę Was na facebooku. Nie macie pojęcia jak rośnie serducho, gdy polecacie posty swoim znajomym i zapraszacie ich do polubienia strony. To jest po prostu MEGA!

Mam nadzieję, że sprostam Waszym oczekiwaniom, ale przede wszystkim chcę zadbać o to, żeby blog był moim miejscem na ziemi, w którym czuję się jak w domu. Zapraszam Was na herbatę, kawę, ciacho i dużą dawkę ciekawych pogaduszek 🙂

 

Zdjęcie: pexels.com

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Share This:



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *