Riverdale sezon 1 (2017)

Riverdale sezon 1 (2017)

Riverdale to przykład serialu, który nie skusi plakatem, ale zarekomendowany przyciągnie przed ekran i każe ci zostać, budując mega napięcie przez kolejne odcinki.

Od jakiegoś czasu namiętnie oglądam seriale na Netflixie. Riverdale mignęło mi kilka razy, ale dość „neonowa” okładka skutecznie mnie odstraszała. Wyobrażałam sobie, że to pewnie opowieść o zblazowanych, rozpieszczonych dzieciakach i unikałam serialu jak ognia. Wszystko zmieniło się po rozmowie z jedną z czytelniczek, która gorąco poleciła mi Riverdale. Akurat nie miałam żadnego serialu na horyzoncie, więc czystym przypadkiem było, że odpaliłam Netflix i obejrzałam pierwszy odcinek.

Akcja serialu dzieje się w tytułowym miasteczku Riverdale. W pobliskiej rzece wyławiają zwłoki chłopaka, syna lokalnego przedsiębiorcy. Grupa przyjaciół próbuje rozwiązać zagadkę jego śmierci. Okaże się to wcale nie takie proste. Twórcy zadbali o to, by trudno było wyciągnąć właściwe wnioski. W pewnym momencie nawet wpadłam na pomysł, że jedna z bohaterek ma alter ego. Riverdale trzyma w napięciu, co chwila wpadamy na nowy trop, a w dodatku, jak to w małym mieście, ręka rękę myje więc tym trudniej jest się doszukać prawdziwego winowajcy.

Początkowo trochę denerwują sztywne i nieco dziecinne dialogi między bohaterami, ale można to zrzucić na karb pierwszego odcinka, gdzie ekipa dopiero się przeciera, poznaje siebie i swoje aktorskie możliwości. Rozkręcają się później i rozmowy są bardziej naturalne. Ponieważ jest to serial o zabarwieniu detektywistycznym, skierowany głównie ku młodym odbiorcom, zdecydowana większość akcji to relacje między młodym pokoleniem mieszkańców Riverdale. Urocza Betty, zadziorna Veronica i bożyszcze nastolatek Archie oraz jego nieco wyalienowany przyjaciel Jughead postanawiają rozwiązać zagadkę śmierci Jasona. Ich plany próbuje pokrzyżować Cheryl, siostra Jasona, choć z czasem i ona zrozumie, że to co się dzieje, nie jest normalne.

Serial Riverdale prócz wątku kryminalnego czy wątku o przyjaźniach, pokazuje również relacje nastoletnich, dorastających dzieci z rodzicami. Uwypukla różnice ich poglądów, że sposobem na rozwiązanie problemów nie jest krzyk czy szlaban na korzystanie z komputera przez tydzień. W tym przypadku zaimponowała mi relacja Hermione i Ronnie. Miały swoje problemy i utarczki, ale zawsze potrafiły się dogadać i choć były tak znienawidzone, potrafiły wyciągnąć do ludzi pomocną dłoń. Po niektórych bohaterach zupełnie nie spodziewałabym się zachowań, którymi się wykazali. Byłam nimi zaszokowana i zniesmaczona, inne zaś budziły respekt i szacunek, chociaż nie były to zupełnie trafne i dobre wybory. Przez pierwszy sezon widać było jak bohaterowie dojrzeli, zwłaszcza Betty, która początkowo jawi się jako nieśmiała kujonka, a z czasem nabiera pazura. Ich relacje też przeszły rewolucje, ale to i tak nadal trzyma ich w kupie jako paczkę przyjaciół 🙂

A tak nawiasem mówiąc czy wy też uważacie, że Archie przypomina Edwarda Cullena? Rety, przez cały serial nie mogłam odpędzić tej myśli! Poza tym to i tak team Jughead <3 Kto uwielbia Jughead’a łapka w górę 😀

Zdjęcie: TV Time