Promocja, rabat, wyprzedaż – jak skusić klienta

Promocja, rabat, wyprzedaż – jak skusić klienta

Najczęściej odwiedzam sklepy, które mam w okolicy, bo jest mi tak wygodnie, ceny są przystępne i zazwyczaj dostaję to, czego akurat potrzebuję. Fajnie jednak wykorzystać jakąś promocję, uzyskać rabat albo trafić na wyprzedaż.

Jestem tradycjonalistką, jeśli chodzi o zakupy. Przeważnie kupuję w tych samych sklepach, bo zwyczajnie lubię czuć komfort, że znam ludzi, którzy w nich sprzedają, daję im kredyt zaufania. Poza tym wiem, gdzie co leży i ile kosztuje. Czasem pozwalam sobie na jakąś odskocznię od normy, zwłaszcza, gdy podobnie jak miliony ludzi na całym świecie jestem skuszona promocją, rabatem czy wyprzedażą.

Kiedy, jak to się mówi, wydajemy więcej niż zarabiamy, staramy się tak operować budżetem, by wystarczyło na wszystko. Opłacenie rachunków, kursy doszkalające i podnoszące kwalifikacje, korepetycje dla dzieci, wakacje, ferie, urlopy i jedzenie – jesteśmy atakowani wydatkami z każdej strony.  Polujemy na każdą możliwą obniżkę ceny, żeby wydać mniej. Pomińmy fakt kupowania rzeczy w promocji, bo mamy akurat taką zachciankę. Ot, kiecka w sklepowej witrynie kusiła wzrok od miesiąca i nagle bach, promocja, zamiast 500 zł kosztuje jedynie 300 zł. Skupmy się na rzeczach niezbędnych do życia.

Markety oferują tony jedzenia, a my wydajemy na nie krocie. Często wyrzucamy produkty, bo zwyczajnie nie jesteśmy w stanie zjeść aż tyle, ile kupiliśmy. No ale przecież była promocja! Jak tu nie wziąć?! Supermarkety wykształciły w klientach także potrzebę polowania na promocje. Są ludzie, którzy sterczą pod sklepem jeszcze przed otwarciem i zastanawiam się tylko, czy oni czasem śpią czy całkiem rozregulował im się zegar biologiczny. Klienci uwielbiają czuć, że są traktowani wyjątkowo. Trudno o indywidualne podejście do klienta, kiedy ci zmieniają się co kilka sekund, ale sieci robią wszystko, byśmy mieli wszelkie bonusy płynące z korzystania z ich usług. Wielkie sieci typu TESCO czy Biedronka mają karty lojalnościowe, wpływające na uzyskiwanie rabatów na poszczególne produkty z ich asortymentu.

Korzystając z promocji, rabatów czy wyprzedaży z wykorzystaniem kart lojalnościowych musimy zdawać sobie sprawę z inwigilowania naszych poczynań. Dzięki naszym kartom tego typu sklepy mogą prowadzić statystyki dotyczące sprzedaży, a dzięki temu wychodzą naprzeciw naszym potrzebom. Używając takiej karty często nie mamy tego świadomości, a potem tworzy się gównoburza o wykorzystanie danych osobowych. Niestety, coś za coś. Czasy się zmieniają i teraz mało jest Krysi z zieleniaka, która skojarzy cię z twarzy i da ci rabat, bo często robisz u niej zakupy. Dziś światem rządzi statystyka – wszystko zamieszcza się w tabelkach i słupkach, by następnie zamienić to w produkty na sklepowych półkach. Sprawdzani jesteśmy też tam, gdzie rejestrujemy się przez Internet i klikamy zgodę na przetwarzanie danych osobowych, czyli… praktycznie wszędzie.

Promocje dawno zjadły nasze mózgi jak zombie. Takie mamy czasy, że na wyprzedaży kupimy rzeczy ważne i mniej ważne a za robią na tym inni.

Zdjęcie: Negative Space

Zapisz