Kulturalna polecajka maj 2018

Hej hej hej! Jak się miewacie? Jesteście ciekawi, co takiego wydarzyło się w minionym miesiącu? Chcecie zobaczyć, co piszczy w kulturze? Kulturalna polecajka maj 2018 już czeka!

Kwiecień wbrew pozorom minął szybko jak na miesiąc, pełen oczekiwania. No cóż, w sumie to nie mam na co narzekać. Nie dłużyło mi się, a teraz mogę mieć tylko cichą, cichuteńką nadzieję, że wszystko się ułoży.

W kwietniu sporo przeczytałam i sporo obejrzałam, co oczywiście zaowocowało i zaowocuje kolejnymi recenzjami. Trochę więcej pojawiło się typowo lifestylowych postów, które ku mojemu zaskoczeniu cieszyły się dużym odbiorem. Cieszę się, że tak dobrze przyjął się tekst o humanistach na rynku pracy, który powstał dzięki pomocy kilku blogerem, które zechciały podzielić się ze mną swoimi spostrzeżeniami na ten temat. Mam nadzieję, że jeszcze niejedna blogowa współpraca na mnie czeka, bo taka forma bardzo mi się spodobała. Bardzo cieszy mnie fakt, że skusiłam Was do obejrzenia serialu Westworld. Naprawdę daje do myślenia. Jestem ciekawa jak akcja potoczy się w drugim sezonie. Polecę wam także tutaj Latawce Agnieszki Lis. Forma tej książki, jak i głębia bardzo mnie zaskoczyły. Jest naprawdę godna polecenia 🙂

U Was to chyba dnia by mi zabrakło, żeby podliczyć, co poczytałam. Skoncentruję się na wpisach, które najbardziej zapadły mi w pamięć. Przede wszystkim post o seryjnych mordercach u Crime Nerd. Uwielbiam seriale o tej tematyce, więc zaczerpnęłam trochę wiedzy.

Są na pokładzie jakieś mamy? Ręka do góry 😀 Słuchajcie, mam dla was tekst bardzo ważny i prawdziwy. O tym jak ciężkie jest macierzyństwo i jak lubimy sobie ponarzekać. Ale wiecie… ten artykuł jest uniwersalny, bo my ogólnie jesteśmy narodem, który lubi sobie ponarzekać.

Co jeszcze działo się w kwietniu? Zaczęłam ćwiczyć z Ewą Chodakowską. Powiecie, że przecież jestem szczupła, że mi to niepotrzebne. Otóż ćwiczę po to, żeby poprawić kondycję. Ostatnio prowadzę dość jednostajny i siedzący tryb życia. Tu czekoladka, tam cukiereczek, tam podjadę samochodem, a tam autobusem i ruchu mam naprawdę jak na lekarstwo. To wcale dobrze na mnie nie działa. Nie jest mi smutno, że przytyłam. To zrobiło mi dobrze, ale problem polega na tym, że czuję się momentami ciężka jak lokomotywa. Chcecie oddzielny wpis o tym, jak zmieniłam moje podejście do ćwiczeń? 🙂

Mam nadzieję, ż maj będzie owocny. Tak długo czekam na jedną wielką zmianę, która jak na złość przesuwa się w czasie, że siedzę już jak na szpilkach. Mam nadzieję, że czekanie zaowocuje jednak sukcesem, którym będę mogła się wam pochwalić.

Opowiadajcie jak wasza majówka? Co planujecie? 🙂

Zdjęcie: Pixabay by Pexels.com