Opowieść podręcznej sezon 1 (2017)

Opowieść podręcznej szokuje, bulwersuje, obrzydza. Czy taki obrót spraw byłby możliwy? Dokąd zmierza nasz świat? Jak poradziła sobie Freda w zupełnie nowym świecie?

Opowieść podręcznej nie mówi o żadnym kosmosie, chociaż to co widzimy na ekranie wydaje się być zupełnie innym światem, inną rzeczywistością. Tak bardzo szokuje, że człowiek automatycznie zaczyna analizować swoje życie, zamiary i poglądy. Zadaje sobie pytanie – a po której stronie ja bym stał/stała? O Opowieści podręcznej słyszałam wiele, jeszcze zanim rozpoczęliśmy seans serialu. Przede wszystkim chętnie sięgnę po powieść Margaret Atwood, która jest pierwowzorem tych makabrycznych wydarzeń przedstawionych w serialu.

June zostaje rozdzielona ze swoim mężem i córeczką. Prawdopodobieństwo wskazuje, że Luke zginął, natomiast ie wiadomo co stało się z małą Hannah. Freda trafia do ośrodka, w którym zostają jej wpajane nowe zasady. Co stało się ze światem w którym żyła kobieta?

Ameryka trawiona jest przez bezpłodność spowodowaną chemią, która jest wszędzie – w jedzeniu, lekach, w powietrzu. W związku z tym pewne ruchy, które można by nazwać konserwatywnym chrześcijaństwem chcą ten stan rzeczy zmienić. Niestety nie liczą się z nikim i niczym. Wybucha coś w rodzaju rewolucji. W konsekwencji, młode kobiety zdolne do rodzenia dzieci zostają porwane i przystosowane na podręczne.

Ich główną rolą jest rodzenie dzieci dla wysoko sytuowanych rodzin w nowym państwie zwanym Gilead. Podręczna jest regularnie gwałcona przez swojego pana w obecności jego żony. Początkowo jest to szokujące, bo jak żona może się godzić na to, by jej mąż odbywał stosunek z inną kobietą w jej obecności? Cóż – mężczyzna jest tu sprowadzony do roli reproduktora podobnie jak podręczna. Wszystko robi się dla szczytnego celu jakim jest zwiększenie populacji Gilead. Każdy stosunek pozbawiony jest intymności, bliskości i uczuć.

Kiedy podręcznej uda się zajść w ciążę, musi o siebie dbać, jest bardzo dobrze traktowana. Ostatecznie po narodzinach i pierwszych dniach dziecka, podręczna zostaje odesłana do innej rodziny, której ma urodzić kolejne dziecko. Podręczne są bowiem jak rzeczy, które można wymienić, gdy stracą swoją użyteczność.

Okoliczności, w jakich przyszło się żyć kobietom w serialu Opowieść podręcznej to prawdziwy koszmar. Wydaje się on nierealny, ale gdyby się nad tym głębiej zastanowić to kto wie, czy nie mogłoby rzeczywiście dojść do czegoś takiego. Kobiety nie mogą zachować nawet swojego prawdziwego imienia. Tak też protagonistka serialu w Gilead nosi imię Freda. Chodzą w czerwonych, wyróżniające je uniformach przypominających habity, nie mogą czytać. W sklepach, do których mają prawo chodzić wszelkie słowa zastąpiono obrazkami. Nie są także uprawnione do zbyt długich rozmów, a ponadto zabrania im się spacerowania w pojedynkę. Każda zdrada i sprzeciwianie się nowemu ustrojowi jest surowo karane.

Freda chcąc uwolnić się z reżimu usiłuje nawiązać kontakt z tajną organizacją, zaskarbić sobie uczucia szofera i zaufanie swojego pana. Widzi jak wszystko drastycznie się zmieniło, a ona musi ocaleć, by odzyskać córeczkę. W tym całym nieszczęściu mimo wszystko nie tylko Freda jest pokrzywdzona, ale także inne podręczne, które muszą przetrwać. Także żona komendanta, Serena wydaje się w tym wszystkim zagubiona. Chociaż pragnie dziecka i ogarnia ją wściekłość po każdej nieudanej próbie, wydaje się smutna i zgorzkniała. Przed zmianą ustroju i wzniesieniu Gilead, Serena była prężnie działającą kobietą, natomiast w Gilead została zdegradowana do roli kobiety, która ma się wyłącznie troszczyć o to, by podręczna zaszła w ciążę, ewentualnie ma otaczać troską i opieką przyszłe matki.

Najbardziej szkoda mi było dziewcząt, którym udało się zajść w ciążę. One nie chciały oddawać swoich dzieci, nawet pomimo tego, że wiedziały o tym od początku. Czuły się z nimi związane, że to ich jedyna ostoja w tym dziwacznym świecie, w którym się znalazły nie z własnej woli. Zebrania podręcznych pod przywództwem surowej kobiety wyznającej zasady Gilead również były dziwaczne. Kary, ubliżanie, to było straszne.

Jeszcze nie miałam przyjemności czytać książki, ale sugerując się serialem mniemam, że jest świetna. Ten serial był tak niesamowicie dziwny, a jednocześnie tak prawdziwy w swojej nierealności, aż człowieka przechodzą dreszcze, że coś takiego mogłoby się stać.

Główna bohaterka Freda, w której rolę wcieliła się Elisabeth Moss nie wykazała się wielką charyzmą, ale ciężko w takich okolicznościach się nią wykazać. Freda musiała robić swoje, a przy tym znaleźć dojście, by znaleźć jakąkolwiek możliwość ucieczki. Jej przyjaciółka Moira wpadła w jeszcze gorsze problemy. Samira Wiley musiała grać silną w swoim przerażeniu kobietę. Ona trafiła do miejsca chyba jeszcze gorszego niż Freda. Ciotka Lydia (Ann Dowd) nieźle przeszkoliła swoje podopieczne. Podła kobieta, naprawdę. W całym serialu o dziwo najbardziej żal mi było Sereny Waterford ponieważ jak pisałam wyżej, to ona wydawała mi się w tym świecie najbardziej zagubiona. Jednocześnie wierzyła w ideały, które częściowo sama stworzyła, a jednak nie umiała się w nich odnaleźć. Poza tym szkoda, że Yvonne Strahovski nie mogła pokazać tu swojego piękna i kobiecości. Nie zapominajmy również o odważnej Alexis Bledel w roli Gleny. Coś czuję, że dużo jej będzie w kolejnym sezonie.

Dziewczyny, miałybyście sumienie oddawać swoje dzieci obcym ludziom?

Zdjęcie: Spider’s web