Nie ma drugiej takiej – Irreplaceable You (2018)

Gdybym dziś usłyszała wyrok śmierci, prawdopodobnie postąpiłabym tak, jak ona. Sparaliżowałby mnie strach o ukochanego, który zostałby sam. Nie ma drugiej takiej to wzruszająca historia, bliska każdemu, nad kim zawisły czarne chmury.

Kiedy przeczytałam Jesteś moim zawsze, tematyka nowotworów trzymała się mnie prze jakiś czas. Czując ten klimat, musiałam sięgnąć po film Nie ma drugiej takiej. Urocza produkcja, pełna zarówno smutku jak i radości. Przekonajcie się, że ostatnie dni na tym łez padole, można przeżyć dobrze i godnie.

<a href=”https://www.bloglovin.com/blog/18905741/?claim=7dv542h3gpb”>Follow my blog with Bloglovin</a>

Abbie i Sam są ze sobą od zawsze. Zaczęli być parą w latach szkolnych i tak zostało. Pasowali do siebie jak mało kto. Byli jak papużki nierozłączki. Dogadywali się znakomicie we wszystkich możliwych aspektach. Troszczyli się o siebie, obdarzali wzajemną czułością. Nie można było sobie wyobrazić, że mogłoby być inaczej. Do pełni szczęścia potrzeba im tylko ślubu i gromadki wesoło hasających dzieci. Kiedy Abbie jest pewna, że zaszła w ciążę, wraz z ukochanym wybiera się do lekarza i tak cały jej świat się rozpada.

Abbie dowiaduje się, że nie jest w ciąży, a podobne objawy dawał nowotwór. Młoda kobieta nie ma zbyt wiele czasu, a paraliżuje ją strach. Do jej świadomości zaczyna docierać, że nie będzie jej pisane „żyli długo i szczęśliwie”. Nie będzie mogła wychowywać dzieci ze swoim ukochanym, ani trzymać go za rękę na emeryturze. Wszystko skończy się zanim jeszcze na dobre się zaczęło. Kobieta dochodzi również do wniosku, że zostawi narzeczonego samego i nie bdzie on umiał zweryfikować czy ktoś godnie zastąpi mu ukochaną.

Abbie postanawia, że nie może zostawić tak ważnej sprawy przypadkowi. Decyduje się znaleźć dziewczynę dla swojego narzeczonego. Sam dzielnie twierdzi, że nie ma drugiej takiej jak Abbie i nie zamierza z nikim się wiązać. Wiadomo jednak, że życie bywa przewrotne. Wiele dziewczyn ucieka od Abbie myśląc, że zwariowała, ale kobieta uparcie brnie do celu. Przy okazji poznaje ludzi z grupy wsparcia, którzy uczą, jak się nie poddawać, nie ulegać marazmowi tylko czerpać z ostatków życia to, co najlepsze.

Sam jest przystojny i Abbie martwi się, jak poradzi sobie, gdy ona odejdzie. Wiecie, najbardziej podobało mi się to, że Sam był przystojny w taki chłopięcy (?!) sposób. Nie była to postać nadmiernie wysportowana, z klatą jak z okładki czasopisma o ćwiczeniach i zdrowym odżywianiu. Miał za to uroczy uśmiech. Sprawiał wrażenie postaci bliskiej każdemu z nas, naturalnej i nieprzerysowanej na potrzeby filmu. Abbie w niczym mu nie ustępowała. Była śliczna, młoda, pełna energii a los skazał ją na śmierć.

Produkcja Netflixa pt. Nie ma drugiej takiej koncentruje się przede wszystkim na Abbie, jej chorobie i na jej wewnętrznych przeżyciach. Kobieta przechodzi różne fazy, od złości, po bezradność, użalanie się nad sobą, rozpacz, determinację by ukochany Sam poradził sobie bez niej. Rak to nigdy nie jest prosty temat, choć tak wiele ludzi na niego choruje.

Film zmusza do refleksji nad tym, jak my byśmy się zachowali będąc na miejscu Abbie. Jej zachowanie wydaje się groteskowe, trochę przesadzone, ale czy my objęci strachem nie chcielibyśmy uchronić ukochanej osoby przed wszelkim złem? Nie ma drugiej takiej dzięki temu, że jest słodko-gorzki, bo prócz smutku nie brak w nim także humoru, pokazuje, że każdy w obliczu choroby, musi poradzić sobie z własnym strachem na swój własny sposób, który nigdy nie jest uniwersalny dla wszystkich.

Gugu Mbatha-Raw w roli Abbie jest genialna. Potrafi wywołać uśmiech na twarzy, momentami zirytować, ale przede wszystkim poruszyć. W towarzystwie Michiela Huismana jako towarzysza życia tworzą obrazek, przy którym nie sposób się nie wzruszyć. Ten film to propozycja na każdy spokojny wieczór, który chcemy spędzić z dala od zgiełku świata i własnych problemów.

Lubicie książki lub filmy z chorobą w tle? Myślicie, że są pouczające, czy zupełnie niepotrzebnie rozdrapują rany?

Zdjęcie: Spider’s web