Miłość z Internetu – czy związek jest możliwy?

Żyjemy w takich czasach, w których spędzamy pół życia w realu a pół w sieci. Klikamy, scrollujemy, oglądamy, czytamy. Poznajemy ludzi. Miłość z Internetu, czy jest możliwa? Czy taki związek może przetrwać?

Za moich czasów to…

Jeszcze kilka, kilkanaście lat temu, ludzie byli sobie bliżsi. Spotykali się na domówkach, w kawiarniach, w bibliotekach, w różnych klubach, kołach zainteresowań, w pracy. Dawniej ludzie lgnęli do ludzi, nie ukrywali się tak w domowym zaciszu ani nie oddawali się pracy, jakby to ona była prawdziwym i jedynym sensem ich istnienia.  Łatwiej było poznać drugą połówkę, bo ludzie byli z ludźmi.

Czasy się zmieniają…

Siostrzenica mawia do siostry „mamo, ale czasy się zmieniają”. No właśnie! Jeszcze kiedy byłam małą dziewczynką, nie było czegoś takiego jak komputery, Internet. Wtedy jak powstawały w miastach kawiarenki internetowe to był szał. Nie do pomyślenia było, żeby ktoś szukał drugiej połowy w Internecie. Z czasem i taka metoda zaczęła mieć powodzenie, ale zdarzało się wiele nagłośnionych oszustw, przestępstw, wyłudzeń. Ludzie stali się nieufni. I pozostawali samotni, bo bali się, że padną ofiarą jakiejś lafiryndy czy macho spod ciemnej gwiazdy.

Czasy się zmieniają i teraz spędzamy multum czasu w Internecie. Opowiadamy w nim o sobie, pokazujemy swoje zdjęcia, filmiki. Tutaj coraz częściej szukamy też partnera życiowego.

Czy taki związek ma szansę na przetrwanie? Czy pisząc z kimś mamy możliwość naprawdę temu komuś zaufać i poznać go/ją na tyle, by zdecydować się na związek? Możemy przeczytać wiele forów internetowych, poradników, ale nikt nie poda nam rozwiązania na tacy. Nie ma jednej, panującej reguły, która pozwoliłaby określić czy znajdziemy drugą połówkę w sieci, czy jednak nie.

Lekka nuta nieufności

Poznajesz go na portalu randkowym. Zdjęcie adonisa, serce bije ci szybciej, wiesz, że tylko z nim na koniec świata. Oczami wyobraźni widzisz jak zdziera z ciebie tą ładną sukienkę, którą założysz na randkę, jak ściąga z ciebie bieliznę z blasku świec. Patrząc na czyjeś zdjęcie i ewentualny opis, łatwo jest wpaść w pułapkę. Rozpaczliwie szukasz kogoś, do kogo będziesz mogła się przytulić, ale ta potencjalna druga połowa pisząc z tobą może mieć całkiem odmienne intencje.

Właśnie dlatego poznając kogoś w Internecie, uważaj. Zawsze miej lekką nutę nieufności. Nie neguj, ale spróbuj przefiltrować czy cię nie oszukuje. Nie spoufalaj się aż za bardzo, nie mów o totalnie prywatnych sprawach, nie podawaj danych osobowych. Nie obiecuj zbyt dużo ani sobie, ani tej drugiej osobie. Podczas spotkania może okazać się, że pisało wam się świetnie, ale rozmowa może się zupełnie nie kleić. Zachowanie drugiej osoby może was drażnić, może po prostu okaże się, że to nie to.

Przecież obiecywałaś

Obiecanki cacanki. Jeśli poprowadzisz internetową konwersację w taki sposób, że druga osoba bardzo się zaangażuje i odbierze różne flirciki zbyt dosłownie, potem może pojawić się problem. Nie znasz tej drugiej osoby i nie wiesz, co może pomyśleć czy zrobić. Jeśli delikatnie dasz do zrozumienia, że nic z tego nie będzie, może nie zrozumieć. Jeśli dasz to do zrozumienia zbyt ostro, możesz spotkać się z reakcją będącą wielkim oburzeniem, no bo przecież obiecywałaś, a teraz okazuje się, że jesteś największą zołzą świata. Jeśli ewentualnie zostaniesz zablokowana na fejsie to pół biedy. Gorzej, jeśli zacznie za tobą chodzić i błagać cię o związek, szansę, friendzone czy cokolwiek. W sieci trzeba uważać, co i jak się pisze.

Nie zawsze da się wyczuć, czy druga strona jest szczera i autentyczna w rozmowie. Nie zawsze udaje się to w sieci i nie zawsze w realu. Pozostaje nam liczyć na to, że nikt nie robi nas w balona. A jeśli zaiskrzy, pamiętaj, wszystko ma swój czas.

Kocham Cię od pierwszego kliknięcia

Mojego narzeczonego poznałam w Internecie. A jakże 🙂 Pierwszy do mnie napisał i chociaż zwlekałam z odpowiedzią około miesiąca, w końcu stwierdziłam, że nie będę chłopaka trzymać dłużej w niepewności. Pisaliśmy często po kilka godzin dziennie i nie mieliśmy siebie dość. Zaczynaliśmy wszystko od nowa.

Umówiliśmy się na pierwsze spotkanie i co tu dużo ukrywać, od razu zaiskrzyło. Z resztą, to już było widać po naszych rozmowach, po których chodziłam rozanielona i dobrze, że mam w bloku sąsiadów nade mną, bo inaczej wyleciałabym przez dach 😀 W naszym przypadku zastanawianie się czy będziemy razem czy nie, nie miało sensu. Ciągnęło nas do siebie i na związek zdecydowaliśmy się po kilku dniach. Od tamtej pory jesteśmy ze sobą i kochamy się na zabój.

Zaryzykowaliśmy oboje, postawiliśmy wszystko na jedną kartę i mieliśmy ogromne szczęście.

Znam z sieci inne przypadki takich internetowych znajomości, które przerodziły się w długie i trwałe związki jak choćby Fashionelka czy Gruba i Szczęśliwa. Jeśli ktoś Wam mówi, że w Internecie nie znajdziecie miłości, nie słuchajcie. Każdy przypadek jest indywidualny. Może nie znajdziecie drugiej połowy od razu, może przejdziecie przez kilka bezowocnych spotkań. Bądźcie jednak pewni, że spotka Was coś dobrego 🙂

Ps. Mój M. mówił, że jak mnie tylko zobaczył to wiedział, że będę jego żoną. Hmm… chyba faktycznie widział, skoro mi się oświadczył 😀

Zdjęcie: Freestocks.com by Pexels. com