Maniac (2018)

Maniac to jeden z dziwniejszych seriali jakie oglądałam. Wciąż jestem nieco skonsternowana ale też zaskoczona jego formułą. Przenieśmy się zatem do swoich głów.

Zobaczyłam zwiastun i stwierdziłam, krótko – oglądamy. Jeśli w grę wchodzą różne psychologiczne aspekty, to ja zawsze jestem chętna do obejrzenia takich produkcji. Powiem jednak szczerze, że zupełnie nie spodziewałam się tego, co zobaczyłam. Momentami chciałam też zarzucić seanse, bo mój mózg chyba nie był w stanie przyswoić tylu dziwnych rzeczy na raz. Niemniej jednak uparcie trwałam, bo chciałam zobaczyć jak potoczą się losy głównych bohaterów.

Annie Landsberg, niezbyt ogarnięta życiowo młoda kobieta, postanawia wyjechać do Salt Lake City, by spotkać się z młodszą siostrą, Ellie. Tak przynajmniej by chciała, ale jej zamiary są inne. Zamierza dostać się do instytutu, w którym prowadzą badania nad lekami, w tym nad pigułką A, od której Annie zdążyła się uzależnić. Dziewczyna nie przechodzi badań, ale dzięki swojemu sprytowi udaje jej się dostać do grupy badawczej.

Grupa badanych ma codziennie dostawać jedną tabletkę. A – ma wydobyć z pacjentów ich najbardziej skrywane lęki, B – ma sprawdzić ich zachowania, C – uleczyć traumę. Annie jest bardzo zaintrygowana działaniem pigułek i nie może doczekać się dalszych przeżyć. W międzyczasie główny przeprowadzający badania, dr. Muramoto umiera i jego miejsce zajmuje nieco ekscentryczny i dziwny dr. James Mantleray.

Po kontrolowanym zażyciu pigułki A, dowiadujemy się smutnej prawdy o życiu Annie. Dziewczyna miała bardzo trudne dzieciństwo. Matka opuściła rodzinę, Annie zajmowała się siostrą, a ostatecznie sama zachowała się podle wobec Ellie. Tuż przed śmiercią siostry, Annie była dla niej podła, powiedziała rzeczy, które nigdy nie powinny wyjść na jaw. Widzimy też przeszłość obiektu nr 1 czyli Owena Milgrima, z której dowiadujemy się o jego nie najlepszych kontaktach z rodziną.

Pigułka B jest za to bardzo dziwnym przeżyciem ponieważ z niewiadomej dla naukowców przyczyny, obiekt 1 czyli Owen, łączy się w swoich mentalnych przeżyciach z obiektem 9 czyli z Annie. Zaczyna się jazda bez trzymanki i człowiek siedzi oniemiały nie z zachwytu lecz ze zdziwienia, co też twórcy nawyczyniali. Uwierzcie, że wyobraźnie poniosła ich bardzo… Pigułka C to już w ogóle rozsadziła mi czachę.

Ciąg przyczynowo-skutkowy w serialu jest dość mocno nakreślony. Przebieg badań i ich forma są jasne, nawet jeśli dostanie się do głów badanych już takie oczywiste nie jest. Spotykają nas dość dziwne obrazy w głowach bohaterów, ale również rzeczywisty świat jest nieco pokręcony. Doktor Mantleray jest dość specyficznym człowiekiem, zarówno w relacjach ze swoją asystentką jak i ze swoją matką. Z tą drugą to już w ogóle, ani się z tego śmiać ani płakać.

Znów pojawia się znany wątek sztucznej inteligencji, o którym wspominałam chociażby przy recenzji filmu Tau. Tym razem dr Fujita zaprogramowała w nim emocje, więc też coś nowego, a uwierzcie, że komputer odegra tu ogromną rolę nie tylko jako maszyna.

Podobała mi się rola Emmy Stone wcielającej się w Annie. To naprawdę świetna aktorka, a rola którą jej przydzielono nie była łatwa. Musiała zarówno pokazać swój gniew, rozpacz, swoją obsesję na punkcie katowania się śmiercią siostry. Odegranie skrajnych emocji musiało być mega przeżyciem. Nie uwiódł mnie za to Jonah Hill wcielający się w Owena. Był dla mnie taki monotonny, jednostajny w swoich emocjach, jego postać była dla mnie zwyczajnie nijaka.

Doktor Mantleray to był jakiś psychodeliczny odjazd. Nie przepadam za Justinem Therouxem. Nie przypadł mi do gustu już w filmie Dziewczyna z pociągu, a w Maniac dopełnił tylko tego zdania. Może jest dobrym aktorem, ale zawsze dostaje takie role, że zwyczajnie trudno mi go polubić. Chociaż dziwna to jednak przypadła mi do gustu rola Sally Field wcielającej się w panią psycholog. To był kosmos, ale spisała się na medal.

Serial Maniac to jeden z najdziwniejszych jakie widziałam i przeżyłam. Do tej pory nie wiem czy mi się podobał czy też nie. Zamierzenie wyprodukowania leku na wszystkie choroby psychiczne zapewne było słuszne, ale wykonanie trochę kulało.

A gdybyś Ty mógł wziąć pigułkę, jaka byłaby Twoja największa trauma?

Zdjęcie: Spider’s Web