Linia życia – Flatliners (2017)

Linia życia to opowieść o tym jak znaleźć się na krawędzi pomiędzy tu i tam. Pomiędzy ziemią i przepustką do innego świata.

Grupa studentów medycyny na stażu w szpitalu musi poradzić sobie z różnymi wyzwaniami. Nie należą one do łatwych, jak całokształt pracy lekarza. Muszą trochę pobawić się w doktora House’a, by znaleźć przyczyny chorób i sposoby leczenia. W pierwszych minutach filmu można odnieść wrażenie, że przyszli lekarze nie wykazują się zbyt dużą wiedzą, bystrością ani talentem. Wydaje się również, że nie pałają chęcią do poszerzania swoich umiejętności. Ot praca jak każda inna, przyjść, zrobić swoje i wyjść. Okazuje się jednak, że w ich życiu wkrótce nastąpi przełom.

Linia życia jest jakby granicą, balansowaniem na krawędzi między życiem, a śmiercią.

Młodzi studenci podejmują badania na temat śmierci klinicznej. Stan kiedy akcja serca zatrzymuje się, ale mózg nadal działa – co wtedy dzieje się z człowiekiem? Dokąd biegną myśli, uczucia i emocje? Czy widać białe światło w tunelu, a na końcu drogi stoi uśmiechnięty Jezus? Czy prawda o śmierci klinicznej jest dużo bardziej upiorna, a podróże ciała astralnego nie należą do bezpiecznych?

Badania początkowo prowadzone są na jednej ze studentek, natomiast efekty wywołują chęć podróży wgłąb siebie u prawie wszystkich członków małej grupy. Schłodzenie organizmu, kilkuminutowe pozbawienie życia, by móc przekonać się, gdzie jest linia życia.Wydawałoby się, że to świetna nauka i przygoda.

Studenci nie spodziewają się, że ich eksperyment może mieć przykre konsekwencje. Oczywiście początkowo są zachwyceni, zwłaszcza, gdy poszerza się ich percepcja. Nagle medyczne zagadki są dla nich drobnostką. Zaczynają trafnie dedukować i odkrywać choroby, z którymi zgłaszają się pacjenci. Z czasem odkrywają, że przez eksperyment ściga ich niechlubna przeszłość. Widzą osoby, które nie żyją, a nawet żyjące, które żywią do nich urazę. Podświadomość postanawia spłatać im figla. Od ich zimnej krwi zależy, co się wydarzy.

Fabuła filmu przyciągnie niejednego fana science-fiction, a nawet z niewielkim elementem horroru można poczuć gęsią skórkę. Jak lekarze poradzą sobie z prześladującym ich sumieniem? Fascynacja śmiercią kliniczną trochę przeszła, ale nadal są ludzie, którzy podobno widzieli tunel. Temat nadal jest aktualny, bo chyba nie ma człowieka, który w pewnym stopniu nie interesuje się czy po śmierci jest coś, jakakolwiek forma egzystencji czy też nicość i próżnia.

Dobrej fabuły filmu dopełnia całkiem niezła obsada aktorska. Szlachetne pobudki Courtney, w której rolę wcieliła się Ellen Page, nagle nie były takie oczywiste i doprowadziły ją niemal do psychozy. Piękna i zdolna Nina Dobrev zagościła na ekranie jako Marlo, która borykała się z własnymi błędami popełnionymi przed laty. Kiersey Clemons wcielająca się w rolę Sophii musiała znosić fochy swojej matki i nie mogła żyć własnym życiem, za to Jamie (James Norton) niegdyś wyrzekł się własnego dziecka. Jedynie Ray, którego zagrał znakomity Diego Luna, wydawał się z całej grupy najbardziej rozsądny i opanowany.

Obrazek stworzony przez twórców filmu był naprawdę intrygujący. Choć nie trzyma w napięciu jak film akcji, może być świetnym tematem do dyskusji. Życie i śmierć, a może podróż wgłąb siebie liczy się tu najbardziej?

Chcielibyście przeżyć taką podróż ponad siebie, swoje ciało i rzeczywistość? A może jednak wolicie to co tu i teraz?

Zdjęcie: Film.wp.pl