Latawce – Agnieszka Lis (2018)

Młodość jest po to, byśmy nauczyli się latać. To czas, kiedy nabieramy doświadczeń, odwagi, rozkładamy skrzydła, by ostatecznie wyfrunąć z rodzinnego gniazda i zacząć życie na własny rachunek. Latawce Agnieszki Lis opowiadają o tym, że w dorastaniu łatwo się pogubić.

Grzegorz, jako kilkuletnie dziecko jest świadkiem rozpadu małżeństwa swoich rodziców. Widzi jak ojciec odchodzi, co na długie lata odciska piętno w jego psychice. Kurtka czy naklejka na szybie mają wartość na tyle sentymentalną, by nie pozbywać się ich mimo upływu czasu. Grzegorz pozostaje pod opieką matki, która dwoi się i troi by zapewnić dziecku jak najlepsze warunki. Nie potrafi poradzić sobie z kłębiącymi się emocjami i coraz bardziej zamyka się w sobie.

Im bardziej Grzegorz dorasta, tym jest trudniej. Chłopak źle się uczy, nie nawiązuje kontaktu z rówieśnikami, pyskuje do nauczycieli i do rodziców. Grzegorz nie chodzi do szkoły, za nic ma jakąkolwiek dyscyplinę. W niczym nie widzi sensu i na niczym mu nie zależy. Nie dogaduje się z mamą, praktycznie nic nie mówi. W końcu dzieje się rzecz najgorsza. Nastolatek sięga po narkotyki.

Sięgając po Latawce Agnieszki Lis nie miałam pojęcia, czego się spodziewać. Przyznaję jednak, że spotkało mnie ogromne i bardzo pozytywne wrażenie. Autorka postawiła na nietypową formę przekazania czytelnikowi swojej historii. Krótkie, urywane dialogi lub monologi głównego bohatera zmuszają do ruszenia głową, pobudzają wyobraźnię. Są bardzo sugestywne i prawdziwe. Pani Lis niczego nie podaje nam na tacy. Widzimy to, co najbardziej wpłynęło na Grzegorza, ale możemy dopowiedzieć sobie wiele z jego i pozytywnych i negatywnych życiowych doświadczeń.

Latawce przeplatają przeszłość i teraźniejszość. Pokazują konsekwencje wyborów i czynów z przeszłości. Wydawać by się mogło, że urywane dialogi mogą przyczynić się jedynie do udynamicznienia akcji, ale w książce Agnieszki Lis ukazują wybory głównego bohatera oraz jego najbliższych. Latawce uzmysławiają jak bardzo destabilizuje się życie dziecka pozbawionego kontaktu z rodzicem. Grzegorz czuł się porzucony. Zaburzone zostało jego poczucie bezpieczeństwa, destabilizacja wkradła się do jego życia przez dziurkę od klucza. Chłopiec nie miał wzorca nad sobą, co skutkowało również rozpadem jego relacji z matką.

Jestem pełna podziwu dla tego, jak w kilkunastostronicowej powieści, skoncentrowanej na dialogach, autorce udało się tak świetnie wykreować zarówno intrygującą fabułę jak i ciekawych bohaterów.

Grzegorz nie był postacią złą, lecz zagubioną. Momentami budził złość, nie można było zrozumieć jego podejścia do życia. Dorośli chcieli mu pomóc, a on za każdym razem odrzucał pomocną dłoń. Jego olewcze podejście do wszystkiego sprawiało, że momentami siedziałam wręcz zła na to, że może się tak zachowywać, że jest tak krnąbrny i tak bardzo brakuje mu szacunku do czegokolwiek. W duchu trzymałam jednak kciuki, by w jego życiu nastąpił jakiś przełom, by się otrząsną.

Mimo tego, że głównym bohaterem był Grzegorz i to na jego wyborach się skupiamy, trzeba przyznać, że znaczny wpływ na chłopaka miała jego mama. Musiało być jej potwornie ciężko, gdy została z małym dzieckiem sama. Musiała podołać wychowaniu synka, jego edukacji, ponadto musiała również zarabiać pieniążki by ich utrzymać. Chociaż starała się tego nie okazywać, była potwornie samotna. Całą miłość przelała na Grzegorza, któremu pobłażała we wszystkim. Chłopak nie miał dyscypliny. W oczach matki zawsze był idealny, a każde jego potknięcie mama usprawiedliwiała jego trudnymi przejściami w dzieciństwie. Grzegorz nie musiał robić kompletnie nic i z premedytacją to wykorzystywał. Mama wręcz ślepo i naiwnie w niego wierzyła i zawsze mu wybaczała, gotowa znaleźć na jego wybryki kolejne usprawiedliwienie.

Krótka i prosta forma wciągnęły. Po zakończeniu lektury odczuwa się pustkę, bo ta historia jest boleśnie prawdziwa. Takie rzeczy mogą dziać się obok nas, są naprawdę bliskie i smutne. Konflikt pokoleń często przebiega burzliwie, zwłaszcza, jeśli wiąże się z samotnym wychowaniem dziecka.

Latawce to książka świetna przede wszystkim dla rodziców, którym uświadomi jak bardzo ważna jest ich rola w życiu dziecka. Rola ich obojga, nie tylko jednej ze stron. W wychowaniu dziecka trzeba być ponad swoje niesnaski i kłótnie. To dziecko jest najważniejsze, jest priorytetem. Nie można zrzucać odpowiedzialności za dziecko tylko na jedną ze stron.

Agnieszka Lis w książce Latawce ukazała problemy współczesnego świata i zrobiła to w genialny sposób. Oby więcej takich mądrych historii.

Mieliście ostre utarczki z rodzicami w okresie dojrzewania? U mnie to przebiegało dość spokojnie, ale bywały i ostrzejsze akcje. Wyszliście z takich akcji cało?

Zdjęcie: własne