Moje ulubione kolędy i pastorałki

Dzisiaj jest szczególny dzień, przepełnia mnie radość, potrawy się szykują, choinka ubrana mruga i czeka aż się ściemni. Poczekamy na pierwszą gwiazdkę. Wkrótce podzielimy się opłatkiem, spróbujemy wszystkich pyszności, zaśpiewamy razem kolędy. Zobaczcie moje ulubione kolędy i pastorałki.

Nie planowałam tworzyć wpisu z kolędami, widzieliście już wpis z piosenkami wprowadzającymi w świąteczny nastrój. Kolędy to zupełnie coś innego. One oznaczają, że ten czas już nadszedł. Jestem mega wzruszona, bo chcę podzielić się z Wami czymś bardzo osobistym, czymś co mnie porusza i sprawia, że jestem szczęśliwa do granic możliwości. Myślę, że każdy z nas ma swoje ulubione kolędy i pastorałki. Ja również mam kilka melodii, które towarzyszą mi od dziecięcych lat. To one pomogły mi zrozumieć, czym jest Boże Narodzenie, Kto przychodzi na świat i dlaczego wokół tego wydarzenia jest tyle radosnego zamieszania. To także melodie niedawno poznane, a może też niedoceniane przez innych. Wzruszenie ściska mnie za serducho, naprawdę. Mam zaszczyt zaprosić Was w piękną świąteczną podróż…

Na początku posłuchajcie pastorałki wykonanej przez Andrzeja Piasecznego i Seweryna Krajewskiego. Tych dwóch Panów w duecie to jest prawdziwy balsam dla duszy i ciała. Utworem „Jest taki dzień” warto zacząć święta. Przyznam, że utwór ten jest mi szczególnie bliski, ponieważ w latach dziecięcych śpiewałam go na jasełkach w szkole. Ach to były czasy, piękne czasy beztroski.

Skoro mowa o śpiewaniu w podstawówce, to jedną z pastorałek, którą uwielbiałam i nagminnie śpiewałam ją od pierwszej klasy podstawówki była „Gdy śliczna Panna”. No, uwielbiam do tej pory, a już zwłaszcza w wykonaniu Golec uOrkiestry.

Nie mam pojęcia dlaczego, ale jeśli chodzi o kolędy to do Krzysztofa Krawczyka pasuje mi „Dzisiaj w Betlejem”. Nie jestem wielką fanką Pana Krzysztofa, niemniej jednak kolędy jego bardzo lubię. Ta zdecydowanie pod względem melodyjnym i wokalnym porusza mnie najbardziej.

Przyznam szczerze, że „Mizerna cicha” zawsze była przeze mnie omijana, nie widziałam w niej niczego szczególnego, podczas gdy wokół tyle pięknych kolęd i pastorałek. Przekonałam się o jej uroku i wzrusza mnie ona niezmiernie w wykonaniu zespołu LemON. Coś cudownego, smutnego i tak refleksyjnego, że nie da się przejść obojętnie.

W zeszłym roku zobaczyłam ją w wiadomościach i chwyciła za serce. Magda Umer i Grzegorz Turnau w utworze „Kolęda do Tęczowego Boga” to utwór bardzo refleksyjny. Dzieci nie są niczemu winne. Bez względu czy są z Ukrainy, z Azerbejdżanu, Pakistanu, Izraela… dzieci są niewinne, są piękne, są mądre, są cudowne. Dzieci potrafią wierzyć w dobro i od dorosłych zależy ile tego dobra zaznają, doświadczą. Pamiętajmy o tym

I na koniec chciałabym pokazać Wam kolędy, które ukształtowały moją wrażliwość, moje pojmowanie świąt. Pamiętam jak rodzice włączali te kolędy w starym radiu na kasecie, potem na moim pierwszym walkmanie. Zawsze będą mi się kojarzyć z ogromną choinką, z moją szklaną bombką z kotkiem, która się zbiła i tak strasznie po niej rozpaczałam. Kolędy Eleni będą mi się zawsze kojarzyć z wsią na której mieszkałam, ze świętami u Babci, do której zjeżdżali się ciocie i wujkowie i całe rodzeństwo. Będą mi się kojarzyć ze śniegiem do pasa, ze szczypiącym mrozem, z odrabianiem lekcji przy świeczkach jak nie było w domu prądu. Z gorącym piecem kaflowym i z kuchnią, gdzie przy stole mieścili się wszyscy. Kolędy Eleni zawsze wywołują we mnie łzy. Teraz, gdy piszę do Was te słowa, kapią na klawiaturę, bo podzieliłam się z Wami czymś bardzo osobistym.

Dzieci inaczej przeżywają święta niż dorośli. Jako dorośli możemy tylko odwoływać się do wspomnień, które w nas zostają. Uczmy samych siebie i innych celebrowania tych pięknych chwil, by nasze wspomnienia z wiekiem nie zacierały się, ale były miłym odwołaniem się do tego, jak Boże Narodzenie może być piękne. Nawet jeśli nie ma śniegu.

Zdjęcie: freestocks.com na pexels.com