Jak to jest mieć własną księgarnię?

Jak to jest mieć własną księgarnię? Korzystałaś z dofinansowania? Ale jak to księgarnia? Przecież ludzie nie czytają książek! Nie lepiej znaleźć stałą pracę? A na ZUS to cię stać? Te pytania prześladują mnie od kilku miesięcy. Dziś uchylę Wam rąbka tajemnicy i zdradzę kulisy powstawania mojej księgarni.

Długo zastanawiałam się czy taki wpis w ogóle powinien powstać, czy Was to zainteresuje i… czy mam na tyle dużo do powiedzenia, by się tym z Wami podzielić. Doszłam do wniosku, że jako moi czytelnicy jesteście mi niesamowicie bliscy i byłoby nie fair, ani słowem nie opowiedzieć Wam o tym skąd w ogóle wziął się Szop Książkowy 🙂

Jak to się zaczęło?

Cofając się pamięcią daleko, daleko w przeszłość, chciałam założyć… przedszkole! Takie miałam szalone plany, gdy byłam jeszcze na studiach. Najpierw skończę edukację, trochę doświadczenia zdobędę, dokształcę się z zarządzania oświatą i uniosę się na fali pedagogicznych zdolności. Myślenie odrobinę mi się zmieniło, gdy dostałam staż w księgarni. Myślałam, że złapałam Pana Boga za nogi, ale szybko mnie otrzeźwiło, jak przyszedł sezon podręcznikowy i musiałam zapamiętać setki nazwisk, tytułów podręczników i ich spis do każdej szkoły w mieście (to były jeszcze piękne czasy, gdy refundowane były jedynie książki do 1 i 2 klasy szkoły podstawowej). To było jak kubeł zimnej wody. Nigdy nie przyswoiłam tak wielu przydatnych informacji! Zderzenie z pracowniczą rzeczywistością było jak bezpośrednie zetknięcie w maską samochodu, ale było warto. O tym czego nie wiecie o pracy w księgarni, możecie przeczytać na blogu. To właśnie w księgarni znalazłam moją drogę, chociaż wtedy nie miałam o tym pojęcia. Marzyłam sobie cicho, że może w innym mieście rozwinę skrzydła, może dostanę się do pracy w jakiejś hurtowni albo w wydawnictwie. W międzyczasie heheszkowałam, że kiedyś założę własną księgarnię i byłam pewna że to tylko takie heheszki.

Szampan już był i co teraz?

Kto nie ryzykuje ten nie pije szampana! Mądre to i kuszące, ale nie ze względu na bąbelki i towarzyszącą wszystkiemu ekscytację. Tu chodzi o radość tworzenia, o moc sprawczą, o to, że można krzewić czytelnictwo i czerpać z tego radość i dumę. Podjęliśmy ryzyko i to bardzo duże, postawiliśmy wszystko na jedną kartę. Gdyby nie wsparcie rodziców, rodzeństwa, przyjaciół, to wszystko by się nie ziściło. Moje marzenie, które podzielał również mój narzeczony, nie spełniłoby się bez tych nieprzespanych nocy, bez tych hektolitrów herbaty podczas malowania biura, bez tych szczodrze rozdawanych poklepywań po plecach, kiedy skręciliśmy meble.

Najważniejsze jest wsparcie, bo bez niego daleko nie zaszedł nikt.

Rejestracja firmy i inne formalności

Zanim firma w ogóle została zarejestrowana, odbyliśmy rozmowę z prawnikiem, który rozwiał kilka naszych wątpliwości. Potem znaleźliśmy księgowość oraz informatyka, który wdrożył mnie w podstawy programu magazynowego. Naprawdę ogromne podziękowania ślę w stronę tych wspaniałych ludzi, którzy pokazali mi drogę i nie zdarli ze mnie jak za zboże. Nie jestem wszechwiedząca. Wielu przyjaźnie nastawionych ludzi wyciągnęło pomocną dłoń. Jestem naprawdę wdzięczna, że pojawili się na mojej drodze. Metodą prób i błędów ruszyliśmy młyńskie koło.

Dlaczego nie księgarnia lokalna?

Pracuję sama i to przez długi czas najprawdopodobniej się nie zmieni. Ciężko byłoby kręcić biznes zarówno lokalnie jak i internetowo, a to na tej drugiej sprzedaży chciałam się skoncentrować. Ideą Szopa Książkowego jest docieranie do ludzi nie tylko z atrakcyjną ceną książki, ale też z jej pięknem zewnętrznym i wewnętrznym. Chcemy uczynić z czytania styl życia i przekazywać go innym. Oczywiście odbiór osobisty w biurze księgarni jest jak najbardziej możliwy, więc jesteśmy otwarci na lokalnych czytelników.

Dystrybucja

Droga jaką książka pokonuje do Waszego domu jest dość kręta. Zaczyna się od tego, że składam zamówienie w hurtowni. Kiedy książki przyjeżdżają do biura, wprowadzam je na stan w programie magazynowym oraz na stronie internetowej łącznie z opisami. Wykonuję również samodzielnie zdjęcia książek, które umieszczam w sklepie internetowym oraz na instagramie i w innych mediach społecznościowych. Dbam o księgarnię jak mogę, a jednak swoje zdjęcia robią robotę 🙂 Kiedy składacie zamówienie przez stronę internetową i wybieracie formę przesyłki, pakuję książkę i (w zależności od godziny złożenia zamówienia) wysyłam do Was. Łatwo, prosto i przyjemnie 😉

Jak to jest mieć własną księgarnię?

Perspektywa tego, że sama sobie jestem szefową jest wspaniała, ale to również wiąże się z wyzwaniami. Jeśli tylko pozwolę sobie na lenistwo, wszystko się rozpadnie. Muszę często uwijać się jak w ukropie, by wszystko ogarnąć. Jestem perfekcjonistką więc tym samym jestem wobec samej siebie wymagającą szefową. Jak powiedziało się A, to i cały alfabet trzeba powiedzieć. Nie ma lenistwa i ociągania się. Jest praca w biurze i poza biurem i w weekendy. Nie ma lekko, ale mam nadzieję, że chociaż droga, którą wybrałam nie jest łatwa, to ostatecznie doprowadzi mnie do sukcesu.

Cieszę się, naprawdę się cieszę. W końcu spełnianie marzeń wymaga odwagi ale daje dużo satysfakcji 🙂 Jeśli macie jakieś pytania dotyczące księgarni, piszcie w komentarzach 🙂

Zdjęcie: Pixabay by Pexels