Humanista na rynku pracy. Czy jest dla nas nadzieja?

Od lat trwa zacięta dyskusja czy humanista może znaleźć dobrą pracę. W końcu, po co komu kreatywność, jeśli można siedzieć w cyferkach, papierkach, tabelkach i mieć wszystko jak na talerzu. Po co patrzeć dalej, skoro można powielać schematy, które już ktoś kiedyś wymyślił i… zwyczajnie nie komplikować sobie życia?

Dzisiaj porozmawiamy o tym, jak to jest z humanistami. Czy są oni tylko po to, by zasilać skład pracowników w Biedronce albo na zmywaku w przydrożnym barze? Skądinąd będąc nieszczęśliwymi, bo kiedy słyszy się pikanie produktów o czytnik w supermarkecie przez 8 godzin dziennie, to „zapraszamy ponownie” raczej ciężko przechodzi przez gardło.

Humanista łatwo nie ma

Humaniści są często dyskryminowani przez pracodawców. Niestety, ale utarł się u nas taki schemat, że humanista na niczym się nie zna i tylko myśli o niebieskich migdałach zamiast skoncentrować się na efektywnej robocie. Pytanie brzmi, czy humanista faktycznie jest takim fajtłapą, że z niczym sobie nie poradzi?

To przykre, że w wielu miejscach pracy, zwłaszcza w małych miejscowościach, ludzie nie potrafią spojrzeć trochę dalej. Nie doceniają, że chociaż przychodzi do nich w poszukiwaniu pracy socjolog, pedagog, psycholog, filolog, który nie zna się na cyferkach, może zrobić taką kampanię reklamową małym nakładem kosztów, że firma podskoczy w zarobkach o kilka procent. Jest to oczywiście przykład, ale takich jest wiele. Humanista zniechęcony tym, co słyszy i widzi na rynku pracy, zrezygnowany idzie z CV do supermarketu.

Humanista potrzebny od zaraz

Dla humanisty obliczanie podatków, ZUSów i innych tego typu rzeczy jest trudne, niezrozumiałe. Robią oni mnóstwo innych, przydatnych rzeczy. Czy zastanawiacie się, kto siedzi za genialnym sloganem reklamowym, dzięki któremu sprawdzasz zasobność portfela i biegniesz na zakupy? Jak sądzisz, kto stoi za piękną ekspozycją towaru w witrynie, od której wręcz nie możesz oderwać wzroku? Myślisz, że w serialu, który lubisz oglądać, gra ścisłowiec? Raczej mało prawdopodobne.

Humaniści są potrzebni, ponieważ oni stają naprzeciw potrzebom ludzi, to oni kreują rzeczywistość. Oni nie wiedzą jak, ale wiedzą co i po co stworzyć, by zapewnić ludziom spełnienie ich najbardziej niezwykłych zachcianek. Humaniści potrafią rozgryźć, czego ludziom potrzeba, potrafią docierać do różnych grup odbiorców dopasowywać produkty do ich potrzeb.

Humanistka i co teraz?

Pedagogika to był strzał w dziesiątkę. Nauczyłam się tam jak rozpoznawać, czego chcą ode mnie inni ludzie, jak z nimi rozmawiać. Nauczyłam się również cierpliwości, chociaż największy sprawdzian był dopiero przede mną. Ludzie są dziś bardzo wymagający, czepiają się najmniejszych szczegółów, a humanista potrafi je wyłapać i zamienić na atuty. Dla mnie, ogromnym krokiem było podjęcie pracy w księgarni. Tu nastąpiło zderzenie z rzeczywistością. Klienci trafiali się różni – jedni sympatyczni, inni roszczeniowi i burkliwi.

Pewnie myślicie, że praca w księgarni to praca dla humanistów. No nie, nie do końca. Wycena towarów, dopasowywanie rabatów, wycenianie przetargów to zadania, których można się nauczyć. Humaniści są elastyczni, potrafią dostosować się do różnych warunków pracy i wkładają w nią serce. Długo szukałam pracy i niejeden humanista przejdzie przez to samo, ale jest dla nas nadzieja, tylko nie odpuszczajcie 🙂

A co na ten temat sądzą inni? Poznajcie ich wypowiedzi:

Ania z bloga Rychtyg.pl

Wybierając studia zdecydowałam się na filologię rosyjsko-angielską. To nietypowa forma studiów, która w taki sposób połączyła plany zajęć anglistyki i rusycystyki, że pozwoliła na uzyskanie dwóch licencjatów w cztery lata. Skąd taki wybór? Nie byłam wtedy pewna czy chcę związać swoją karierę z edukacją, pracą naukową, czy może tłumaczeniem. Filologia wydawała mi się idealnym sposobem na poszerzenie horyzontów. Po kilku latach od ukończenia studiów uważam, że rzeczywiście tak było.

Jeśli zastanawiasz się nad wyborem filologii, musisz pamiętać, że nie wszystkie przedmioty na tym kierunku dotyczą zagadnień typowo humanistycznych. Praktyczna nauka języka czy gramatyka opisowa wymagają sporej dozy logicznego myślenia. I bardzo dobrze, bo połączenie wiedzy o literaturze i kulturze z umiejętnością analitycznego podejścia, to świetny start do kariery zawodowej.

Jeszcze w czasie studiów magisterskich zdecydowałam się związać z branżą IT. Zaczynałam od zajęcia typowo humanistycznego, pracowałam jako specjalista do tworzenia contentu – postów blogowych, treści stron internetowych, kampanii mailowych. Oprócz znajomości języka wykorzystywałam w pracy znajomość wrażliwości i potrzeb mieszkańców krajów anglojęzycznych. Nabyte w czasie studiów umiejętności “wygrzebywania” informacji i efektywnego uczenia się pomogły mi w zadaniach researcherskich czy zdobywaniu wiedzy na tematy techniczne. Dzisiaj coraz więcej uwagi poświęcam automatyzacji pracy, po godzinach uczę się programować. Czy nauka Pythona to to samo, co nauka języka obcego? Nie, ale czuję, że studia filologiczne zaskakująco dobrze mnie do tego przygotowały.

Coraz więcej osób związuje się z branżą technologiczną, ale póki co nie istnieje jeszcze wiele ścieżek edukacji przygotowujących specjalistów tworzenia treści czy edukowania użytkowników. Nowoczesne firmy poszukują ludzi, którzy “myślą” – potrafią szybko wyszukiwać informacje, sprawnie komunikować się i uczyć innych. Brzmi jak ktoś po studiach humanistycznych? No pewnie.

Humanistka

Skończyłam studia magisterskie z filologii polskiej i, szczerze powiedziawszy, nie jestem z nich zadowolona. Miałam większe oczekiwania wobec takich studiów, a, niestety, okazało się, że mało z nich wyniosłam. W zasadzie pięć lat studiów na nic się nie zdało, gdyż aktualnie nie mogę znaleźć żadnej pracy. Pracowałam rok w sklepie, trochę w barze  tyle. Od pół roku jestem na bezrobociu. Moim zdaniem osobom z wykształceniem humanistycznym nie jest łatwo znaleźć pracę…niestety.

Weronika z bloga Tu byłam

Zacznę od tego, że studiuje dziennikarstwo na III roku w Warszawie. Jakie są szanse znalezienia pracy w zawodzie? Nie lubię mówić, że żadne, że takiej pracy nie ma. Prace może znaleźć każdy, bo ofert jest cała masa. Więc w czym tkwi problem? W warunkach, jakie są oferowane. Przede wszystkim powinnam mieć doświadczenie. No i się zaczyna: byłam na dwóch stażach, oczywiście za darmo, pisałam różne teksty, ale szczerze mówiąc to nikt mnie tam niczego nie nauczył, ja sama musiałam sprawdzać, czytać jak coś zrobić, umieścić, napisać.

Najlepsze były rozmowy w redakcjach, już o pracę, „proszę napisać 10 przykładowych tematów, które powinny znaleźć się w naszej gazecie”, „proszę stworzyć jakąś tam grafikę” robiłam, pisałam a potem cisza. Później przeczytałam, że wiele firm tak robi i wykorzystuje te pomysły.. Nie uważam, że studia dziennikarskie to pomyłka, bo chcę robić to co lubię. W czasie studiów dużo się nauczyłam i chciałabym to wykorzystać.

Dlatego też zaczęłam prowadzić bloga, żeby ćwiczyć pisanie i dzielić się przy okazji swoją pasją. Na ten moment, zdecydowałam, że będę chciała rozwijać bloga i „coś swojego”, związanego z tematyką bloga. Oczywiście nie rezygnuje z dziennikarstwa, przede mną jeszcze studia magisterskie, ale czuję się oszukiwana, dlatego wolę założyć coś swojego i w ten sposób się realizować, łącząc studia i pasje.

Jak widzicie z pracą dla humanisty bywa różnie, ale jedno jest pewne. Humanista musi nauczyć się kombinować, by móc przetrwać. Nie można tracić nadziei na znalezienie czegoś właściwego. Pozostaje nam też liczyć na to, że ktoś wreszcie doceni nasze wysiłki. Nie jesteśmy straceni, ale bywa ciężko. Pamiętajcie tylko, żeby się nie poddawać.

Zdjęcie: Pixabay by Pexels.com