Harry Potter i Kamień Filozoficzny – Harry Potter and the Sorcerer’s Stone (2001)

Harry Potter, chłopiec o którego przygodach śniły miliony dzieci, nastolatków i dorosłych na świecie. Wielu nadal czaka na swój list z Hogwartu. Jakie przygody spotkały Harry’ego w pierwszej części filmu? Harry Potter i Kamień Filozoficzny otwiera nową, jesienno-potterowską serię na blogu 🙂

Moja miłość do serii o Harrym Potterze nie zaczęła się od razu, wraz z wydaniem Kamienia Filozoficznego w wersji polskojęzycznej. Nie zaczęła się nawet od pierwszej ekranizacji. Ja to chyba jednak miałam tak od zawsze, że nie lubiłam gonić za tym, co było akurat modne w danym momencie. Dopiero podczas ekranizacji Więźnia Azkabanu przepadłam totalnie. Ale dziś nie o tej dozgonnej miłości, lecz o Kamieniu Filozoficznym.

Harry Potter jest podrzutkiem. Dziś powiedzielibyśmy, że Dursley’owie znęcali się nad chłopcem i powinni wylądować za kratami. No albo w terrarium w zoo, jak Dudley. Mieszkanie w komórce pod schodami, jedzenie byle czego, a w zasadzie resztek ze stołu, brak możliwości wyrażenia własnego zdania to musiała być katorga dla rozwijającego się dziecka. To nieludzkie traktowanie ze strony wujostwa sprawia, że włos jeży się na głowie. Jego kuzyn wtórował swoim rodzicom i także terroryzował chłopca. Wszystko, co było niepospolite, musiało być wyplenione. Każdy przejaw magii duszony był w zarodku, aż do momentu, gdy ilość listów przysłanych do Harry’ego przekroczyła granicę cierpliwości Dursleyów i zaszyli się na odludziu w latarni morskiej. Magia jest jednak wszędzie i nawet tam nie ukryli się przed czujnym okiem pedagogów z Hogwartu.

Harry Potter otrzymuje swój list, na którego otwarcie tak długo czekał. Chłopiec dowiaduje się, że jest czarodziejem tak samo jak jego nieżyjący rodzice. Harry poznaje magiczną ulicę Pokątną, bogatą w feerię barw i magicznych przedmiotów. Już na początku przeżywamy dość konsternującą sytuację, gdyż Harry wybiera różdżkę, która jest bliźniaczką tej, która zabiła rodziców chłopca. Harry już na początku swojej przygody zostaje przydzielony do jednego z domów w Hogwarcie. Tam uczy się zupełnie nowych przedmiotów. Przy okazji Harry dowiaduje się wielu rzeczy o swoich rodzicach. Wraz z przyjaciółmi odkrywa też, że w szkole ukryty jest Kamień Filozoficzny, legendarna substancja, dzięki której ten kto go ma będzie żyć wiecznie. A wtedy też wychodzi na jaw, że Lord Voldemort czai się gdzieś w ciemności.

Harry Potter i Kamień Filozoficzny to początek zarówno serii powieści jak i serii filmów i po tylu latach, nadal nie mogę wyjść z podziwu, jak autorka potrafiła przyciągnąć do świata magii takie rzesze ludzi. To wbrew pozorom nie takie łatwe. Zobaczcie ilu jest fanów różnych serii książkowych, ale spośród nich wyróżniają się potteromaniacy. Mały chłopiec, zaniedbany przez wujostwo, w magicznej szkole ukrytej przed oczami mugoli odkrywa krok po kroku prawdę o sobie i o świecie, w którym się znalazł.

Już na początku serii postawiono wysoko poprzeczkę odnośnie scenografii. Ucharakteryzowanie wszystkiego z takim rozmachem od razu podbiło serca fanów. Wspaniała Wielka Sala, jej splendor zarówno w momencie uczty z okazji rozpoczęcia roku czy Święta Duchów, niebo, które było widoczne zamiast sufitu, cudowny pokój wspólny w wieży Gryffindoru. To wszystko przyciągnęło jeszcze więcej fanów.

Macie swoją ulubioną scenę z filmu? A może macie taką, której brakuje Wam w odniesieniu do książki? Czekam na Wasze opinie, a sama zdradzę, że w Kamieniu Filozoficznym do moich ulubionych scen należy krótki fragment, gdy Harry i Ron grają w Wielkiej Sali w szachy czarodziejów. Nie jest to przyczyną szachów, lecz bożonarodzeniowej otoczki tej sceny. Ogromne, bogato zdobione choinki, no coś pięknego. Z książki brakuje mi zaś sceny, w której Harry i Hermiona w drodze do Kamienia Filozoficznego rozwiązują zagadkę z eliksirami.

Skoro już porozwodziłam się nieco nad scenografią, to i o aktorach wspomnę. Trójka głównych bohaterów – Harry (Daniel Radcliffe), Hermiona (Emma Watson) i Ron (Rupert Grint), pomimo faktu, że poznali się na planie, zagrali bardzo dobrze, potrafili wczuć się w swoje role. Zwłaszcza Emma, była dokładnie taką Hermioną jaką sobie wyobrażałam. Na początku zarozumiała, ale jednak bardzo wrażliwa i niesamowicie mądra. Zdradzę Wam, że przez wiele lat Hermiona Granger była moją idolką 😀 Ron był takim słodkim kupidynkiem w pierwszej części. Słodki z tym swoim uśmiechem i w swetrze od Molly Weasley.

Ach, Harry’ego mogłabym oglądać notorycznie, ale jesienią to jest po prostu mój ulubiony czas, by sięgać zarówno po książki jak i po filmy. Stąd też tej jesienno-potterowski cykl na blogu, który rozpoczynam tą recenzją. Spodziewajcie się niedługo recenzji kolejnych części 🙂

Zdjęcie: Allbox.tv