Dzieci sekty – Mariette Lindstein (2018)

Franz Oswald po piętnastu latach od pożaru w ViaTerra, powraca z wykładami o ekologii i upadku cywilizacji. Zbiera swoich popleczników, by uderzyć ze zdwojoną siłą. Dzieci sekty to ostatnia i najbardziej wstrząsająca część w trylogii. Sami zobaczcie.

Sekta – to słowo większości ludzi kojarzy się z ruchem religijnym, który robi swoim członkom wodę z mózgu. Sekty mają jednak różne rodzaje. Można w nich wierzyć w coś lub w kogoś. Najczęściej są to grupy zamknięte, ale intensywnie prowadzą rekrutację, by zasilić swoje szeregi. Niepodważalnym faktem jest jednak to, że przywódcą/szefem/guru sekty jest osoba niezwykle charyzmatyczna, silna psychicznie, która potrafi zmanipulować nowego członka tak, by uwierzył we wszystko co mu powiedziano i oddał wszystko, co do niego należy.

Po piętnastu latach od pożaru w ViaTerra, przez Szwecję przechodzi huragan, niszcząc na swojej drodze dobytek milionów ludzi. Wtedy Franz Oswald wychodzi z cienia, niczym potwór, który czekał na odpowiedni moment by się ujawnić. Jego nowe tezy podbijają świat. Mężczyzna staje się wręcz celebrytą, pławiącym się w blasku fleszy. Konferencje na tematy ekologiczne przynoszą mu nie tylko chwałę, ale przede wszystkim zaufanie ludzi.

Sofia Bauman jest natomiast w rozsypce. Przez lata prowadziła schronisko dla uciekinierów z sekt. Pomagała im w dojściu do siebie, w ponownym przysposobieniu do życia w społeczeństwie. Niestety huragan zniszczył doszczętnie ośrodek, a odbudowa pochłonęłaby mnóstwo pieniędzy, których Sofia nie ma. Znalezienie sponsorów w takiej chwili wydaje się wręcz niemożliwe, każdy zajęty jest większymi tragediami.

W tym momencie do akcji wkracza Franz Oswald, który proponuje Sofii pomoc, pomimo dawnych uraz i zwad. Sofia waha się, wszyscy odradzają jej mieszanie się w ponowne kontakty z przywódcą sekty. Kobieta nie zdaje sobie nawet sprawy z tego, jak szybko poddaje się jego manipulacjom. Kartą przetargową jest tu Julia, córka Sofii i… Przez te wszystkie lata, Sofia nie zrobiła badań DNA i nie ma pojęcia czyją córką jest Julia, a Oswald sprytnie ten fakt wykorzystuje.

Sama zaś Julia stanowi niemalże wierną kopię swojej matki. Jest równie jak ona impulsywna. Nie zastanawia się dwa razy nad tym co robi. Uważa, że opowieści o sekcie ViaTerra są fascynujące i absolutnie nie przyjmuje do wiadomości tego, w jakim strachu żyli jej rodzice, póki nie udało im się uciec spod władzy Franza Oswalda. Ona wydaje się być jego postacią totalnie zafascynowana. Staje się on niemal jej idolem, Julia śledzi jego wideoczaty i jest też w stanie zrobić wszystko, by spotkać go na żywo. Nie dociera do niej jak bardzo jest niebezpieczny.

Stoję skonsternowany, jestem zbyt mały, żeby analizować własne uczucia. One po prostu są, szarpią moim wnętrzem tak, że wydaje mi się, że rozpadnę się na kawałki.

Drugą część powieści stanowią opowieści zupełnie innego bohatera. Franz Oswald ma bowiem dwóch synów, z Elvirą, dziewczyną, którą niegdyś gwałcił na owianym tajemnicą strychu w dworze ViaTerra. Thor i Vic bardzo się od siebie różnią. Vic jest wierną kopią swojego ojca, równie złośliwy i wybuchowy jak on, podczas gdy Thor jest spokojnym, nieco niezdarnym chłopcem. Franz wpada na pomysł, by założyć szkołę dla dzieci zgodną z zasadami ViaTerra. Chłopcy także do niej trafiają. Dzieci Ziemi – jak nazywa się owa szkoła, ma za zadanie uczyć nie tylko podstawowych przedmiotów, ale przede wszystkim ciężkiej pracy fizycznej. Szkoła rządzi się zasadą, że dzieci są jak dorośli tylko w mniejszym ciele. Każde przewinienie jest surowo karane. Innymi słowy jest to po prostu obóz pracy.

Nie mam pojęcia, jakim cudem po tylu latach Sofia jest w dalszym ciągu tak bardzo naiwna i ślepa. Już na początku powieści pojawił się w mojej głowie niepokojący punkt odnośnie jednego z bohaterów, a potem kolejny. Po prostu wewnętrznie czułam, że coś jest nie tak i jak się okazało miałam rację. Nie wiem, jak główna bohaterka mogła to przeoczyć, po prostu to przegapić i sprowadzić do poziomu czegoś nieistotnego. Gdyby nie machnęła ręką tak szybko i nie dała przyzwolenia na pewne sprawy, zwyczajnie więcej problemów by ją ominęło.

Dzieci sekty pokazują jak naiwne i łatwowierne są osoby, które werbowane są do sekt. Sofia niby wydostała się z ViaTerra, ale wciąż wisiał nad nią cień przeszłości. Wystarczyło, że Oswald pojawił się na horyzoncie, a ona już traciła grunt pod nogami. Zapierała się, że nie da się omotać, a jednak wplątywała się w sieć coraz bardziej. Benjamin był dla mnie momentami tak irytujący, że chętnie bym nim jakoś potrząsnęła. Z jednej strony bardzo podobał mi się jego spokój, opanowanie, ale momentami miał do życia zbyt luźne i nonszalanckie podejście. Myślę, że i on powinien wcześniej zareagować w pewnych kwestiach.

Bardzo podobała mi się za to opowieść Thora. Bardzo współczułam dzieciom z ViaTerra. Nie dość, że skazane były na ciężką pracę to jeszcze nieludzko karane. Ich psychika była doszczętnie niszczona i nakierowywana na bycie katami. Dzieci są ufne, łatwo je także przestraszyć, dlatego też łatwo nimi sterować. To co się działo w ViaTerra przechodzi ludzkie pojęcie. Mądre zaś było zdanie, że można w dzisiejszych czasach skrzywdzić kobietę i się z tego wywinąć, ale krzywdzenia dziecka nikt nie wybacza.

Trylogia napisana przez Mariette Lindstein porusza naprawdę ważny temat. Wielu czytelników może ominąć książki z myślą, że sekta to coś, co nie jest interesujące. I to jest błąd. Temat sekt jest nadal ważny, potrzebny i przede wszystkim aktualny. Nigdy nie wiemy kiedy ktoś może nas zwerbować, zawziąć się na nas i urabiać do momentu, gdy wreszcie się poddamy i dołączymy do sekty. Oczywiście szefowie sekt nie postrzegają ich jako złe miejsca, a nawet nie nazywają sektami. Ale uwięzienie ludzi, odebranie im pieniędzy, dokumentów, telefonów, pozbawienie kontaktu ze światem, z rodziną jest po prostu podłe i nieludzkie. Takie rzeczy jednak się dzieją i warto o tym czytać, mówić i przestrzegać innych.

Dzieci sekty to świetnie napisana książka. Autorka lekkim piórem przedstawiła rzeczy straszne, z którymi ciężko się pogodzić. Byliście kiedykolwiek edukowani i przestrzegani przed wpływami sekt? Uważacie, że edukacja w tym zakresie była wystarczająca? Jestem bardzo ciekawa Waszego zdania, dajcie znać w komentarzach.

Chciałabym bardzo podziękować wydawnictwu Bukowy Las za zaufanie w kwestii przeczytania i zrecenzowania „Dzieci sekty”. To moja pierwsza tego typu współpraca, dlatego jestem bardzo poruszona i z ogromną ochotą się jej podjęłam, zwłaszcza, że przeczytałam poprzednie części. Byłam bardzo ciekawa jak potoczą się losy bohaterów i się nie zawiodłam. Czekam na kolejne dzieła Mariette Lindstein, zwłaszcza, że autorka sama sobie wysoko zawiesiła poprzeczkę 🙂

Kto z Was miał już przyjemność czytać thrillery Mariette Lindstein? Jeśli jeszcze po nie nie sięgnęliście, odsyłam Was do recenzji pierwszej części „Sekta z Wyspy Mgieł” oraz drugiej „Sekta powraca” 🙂