Celibat. Opowieści o miłości i pożądaniu – Marcin Wójcik (2017)

Celibat. Opowieści o miłości i pożądaniu – Marcin Wójcik (2017)

Celibat to kontrowersyjny temat. Jedni uważają, że powinien być zniesiony, inni, że zasady jego przestrzegania muszą być bardziej rygorystyczne. Reportaż Marcina Wójcika pt. Celibat. Opowieści o miłości i pożądaniu pokazuje, że księża są zwykłymi ludźmi.

Nie pierwszy raz słyszy się o tym, że ksiądz ma dziecko, kochankę na boku, czy lubi sobie macać ministrantów, by dać upust swojemu seksualnemu popędowi. Mam wrażenie, że księdza na ołtarzu uważa się za za istotę na tyle uduchowioną, że grzech jest mu obcy. Teoretycznie księża powinni stanowić dla ludzi świeckich nieodzowny przykład praworządności, czystości i być wzorem do naśladowania. W praktyce księża są tacy sami jak my, ludzie świeccy. Wybrali taką, a nie inną drogę, ale to nie oznacza, że nie są narażeni na wpływ zła, że grzech omija ich szerokim łukiem.

Marcin Wójcik obnaża prawdę o tym, że księża nie są święci. Wielu z nich ściągając koloratkę bez skrupułów spotyka się z kobietami, inni wcale nie wstydzą się swojego powołania i nie ukrywają przed kochankami swojej tożsamości. Ręka rękę myje, tworzą się kliki, księża wiedzą o innych księżach i ich skłonnościach. Chociaż ciężko uwierzyć, że księża ochoczo podzielili się z dziennikarzem swoimi przeżyciami, wydaje się, że reportaż Wójcika jest autentyczny. Zawiera on wspomnienia nie tylko księży, ale także byłych księży czy kobiet. Niektóre fragmenty są słabsze, inne wywołują szok, jeszcze inne obrzydzenie.

Momentami książka wywołuje odruch wymiotny. Spotkania księży na domówkach, na które zabierają swoje kochanki to jeszcze nic. Ich skłonności homoseksualne też nie są szczególnie wstrząsające. Najbardziej włos jeżył się na głowie na to, jak oni nawzajem się kryją. Najgorsze jest jednak to, że są w stanie zrobić wszystko, by zatrzymać danego księdza w stanie duchownym, nawet za cenę ukrywania jego kochanki. Mogą płacić alimenty na dziecko, puszczać księdza w odwiedziny do kochanki, kiedy tylko zechce, byleby tylko nie odchodził. Podziwiam byłych księży, którzy zrozumieli, że miłość do Boga nie musi być odrzuceniem miłości do kobiety i do dzieci. Podziwiam ich za odwagę związaną z odejściem. To przykre, że w związku z podjętą przez siebie decyzją o odejściu muszą borykać się z wytykaniem palcami, niemożnością znalezienia pracy. To przykre, że ci, którzy naprawdę odczuwają powołanie, nie mogą być księżmi przez innych duchownych, którzy robią im problemy, bo nie chcą dostosować się do przyjętych przez resztę kontrowersyjnych norm.

Księża borykają się z problemami codzienności tak jak zwykli ludzie, chociaż pozornie może się wydawać, że to problemy położone na innej płaszczyźnie. Przez Celibat. Opowieści o miłości i pożądaniu nie zraziłam się do Boga czy kościoła, nie zraziłam się też do księży. Mimo wszystko oni też są ludźmi. Jeśli popełniają zbrodnię należy ich karać jak świeckich, jeśli robią coś dobrego, należy ich chwalić. Niech niosą swoja posługę i niech wystrzegają się grzechu. Chodzi mi po głowie jeden fragment „Wybór życia w celibacie nie wybawia od pokus. To nie jest łatwe, bo to codzienne zmaganie. Ale owocem celibatu jest nieziemski wręcz pokój w sercu, chciałoby się powiedzieć – niebiański pokój.” Takiego pokoju im życzę.

Co myślicie o celibacie? Powinien zostać zniesiony czy jego zasady powinny być zaostrzone? Dajcie znać w komentarzach, jakie jest Wasze zdanie. Chętnie z Wami podyskutuję 🙂