Cast Away – poza światem (2000)

Kiedyś już Wam wspominałam, że uwielbiam Toma Hanksa. Do filmu „Cast Away – poza światem”, mam szczególny sentyment. Dziś zabieram Was na wycieczkę po bezludnej wyspie.

Jak ja nie znosiłam Robinsona Crusoe! Do tej lektury chyba nikt by mnie nie zmusił. Nie czułam tego klimatu bezludnej wyspy, bohater był dla mnie taki bardzo „chłopaczarski” jak na czasy, w których czytałam lekturę, nie mogłam znaleźć w niej niczego dla siebie. Teraz pewnie spojrzałabym na to z innej perspektywy, chociaż myślę, że żadem Robinson nie dorównałby postaci Chuck’a Nolanda.

Tom Hanks wcielił się w rolę kogoś w rodzaju dyrektora tudzież kierownika znanej na całym świecie firmy kurierskiej Fedex. W swojej pracy czuje się jak ryba w wodzie, w życiu prywatnym również świetnie mu się układa. Do czasu jednego lotu podczas którego samolot rozbija się, a on zostaje wyrzucony na wyspę. Po wstępnych oględzinach Chuck stwierdza, że poza nim na wyspie nie ma żywej duszy. Tylko on, cisza i fale oceanu. Z tego, co wyrzuciła woda, Chuck jest zmuszony zorganizować dla siebie schronienie oraz pożywienie. Z czasem nabiera większej wprawy i choć może wydawać się to dziwne, przystosowuje się do życia na wyspie. Nie ma z resztą wyjścia. Jedyne co mógłby zrobić, to popłynąć oceanem donikąd i liczyć na cud.

Przyjacielem Chuck’a staje się piłka, na której mężczyzna maluje coś na kształt twarzy. Rozmawia z piłką, mówi o swoich radościach i smutkach. Wilson jest jego towarzyszem w niedoli i nawet kiedy Chuck decyduje się zbudować tratwę, postanawia zabrać Wilsona ze sobą.

Cast Away – poza światem to piękna historia, która nie dotyczy przyjaźni człowieka z piłką, lecz tego, jak silmy może być człowiek. Chuck był na wyspie zupełnie sam. Przeżywał niesamowitą tęsknotę za domem, za narzeczoną, która została tysiące kilometrów od niego i nie miała pojęcia, że on nadal żyje i ją kocha. Poza tym odczuwał niewyobrażalną bezradność i strach o to czy kiedykolwiek wydostanie się w wyspy, którą jednocześnie kochał, bo dawała mu życie i nienawidził, bo go więziła. Niemniej jednak był wytrwały, przystosował się do tych warunków, w których żył. Niejeden człowiek popełniłby samobójstwo zamiast się męczyć, niejeden też umarłby z głodu bo nie potrafiłby złapać ryby czy rozłupać kokosa, a nawet rozpalić ognia. Ludzie są dziś bardzo wygodni. Wszystko mamy pod nosem, nawet zapalniczek nie używamy zbyt często, bo przecież mamy kuchnie indukcyjne albo takie z zapalnikiem.

Zawsze powtarzam, że człowiek jest jak skała, dostosuje się do każdych warunków. Ale nie każdy taki jest. Chuck na szczęście do takich należał i dlatego przetrwał. Swoją drogą Tom Hanks świetnie spisał się w swojej roli. Potrafił genialnie odwzorować samotność, rozpacz, zniechęcenie ale też zawzięcie zakrawające momentami o szaleństwo. Film jednego aktora, a jednak zapisał się w pamięci wielu ludzi. Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze chętnie do niego wracam.

Zdjęcie: Teleman