Bright (2017)

Ksenofobia, to choroba, która toczy niejednego człowieka. Bright jest opowieścią o odmieńcach, orkach, znieważanych przez resztę społeczeństwa, uważanych za zbrodniarzy i patologię.

Po film Bright sięgnęłam głównie ze względu na Will’a Smitha, do którego mam słabość. Cóż poradzę, że aktora lubię, ale niestety ma na koncie kilka słabszych ról, w tym między innymi postać z filmu Bright. Ward jest policjantem w świecie, w którym równolegle żyją ludzie, orkowie oraz elfy. Podzieleni są na klasy. Elfy są bogate i wpływowe, ludzie to klasa średnia, natomiast orkowie to najgorsze zło. Mężczyzna ma za partnera Jakoby’ego.

Relacja między partnerami jest napięta. Ward nie jest szczęśliwy z tego powodu, że musi patrolować ulice miasta z gościem, który jest inny. Jakoby od dziecka marzył o tym, by zostać policjantem, sprawiedliwym i prawym. Podczas jednego z patrolów, obaj policjanci stają oko w oko z własnymi słabościami, muszą pokonać dzielące ich różnice w imię większej sprawy. Od nich zależy bezpieczeństwo wszystkich nacji, ponieważ muszą ochronić przedmiot, który w niewłaściwych rekach może siać spustoszenie.

Zamysł filmu był całkiem niezły. Trochę mieszanki fantastyki z rzeczywistością, to mógł być trafny pomysł. Niestety fabuła w pewnym momencie zaczęła kuleć, a dialogów praktycznie nie chciało się słuchać. Film miał pokazać jak traktujemy kogoś, kto wygląda odmiennie, ale ten zabieg nie do końca się udał.

Szkoda, naprawdę szkoda, bo to mógł być świetny film, a okazał się dość banalny i przewidywalny.

Zdjęcie: Spider’s Web