Borderliner – Grenseland sezon 1 (2017)

W serialu Borderliner na próżno szukać choroby psychicznej. Policyjne zagadki, tuszowanie zbrodni i rodzinne kłopoty. Gotowi?


W małym miasteczku w Norwegii życie toczy się spokojnie aż do pewnego poranka. Na brzegu rzeki płynącej w środku gęstego i mrocznego lasu, zostaje odnalezione ciało wisielca. Wszystko wskazuje na to, że mężczyzna popełnił samobójstwo. Oskarżenia jakoby dopuścił się molestowania własnego syna powinny tego dowodzić, jednak policja wpada na nowy trop podważający tą teorię.

Okazuje się, że jeden z policjantów miejscowej komendy, jest zamieszany w całą sytuację, w co wciąga swojego starszego brata, zajmującego się sprawą zmarłego mężczyzny. Niko postanawia, że będzie chronić rodzinę za wszelką cenę, przez co sam wikła się w szereg nieprzyjemnych sytuacji. Stawia go to nie tylko w złym świetle, ale także wikła w konflikt z prawem. Ostatecznie na jaw wychodzą mafijne potyczki z narkotykami w tle. Co miał z tym wspólnego wisielec?

Serial Borderliner ma specyficzny klimat. W tle gęsty las, noc, granica, ale brakuje w nim takiego napicia, które kazałoby oglądać produkcję z zapartym tchem. Były momenty trudne, kiedy bohaterowie zmagali się z własnymi słabościami, ale ni brakowało tez nudnych, o które można by skrócić serial. Przede wszystkim na sympatię zasługiwała Anniken, policjantka śledcza, która uparci dążyła do odkrycia prawdy. Nie dała zamydlić sobie oczu. Podświadomie czuła, że coś jest nie tak i nie dała się zwieść.

Jeśli chodzi o Niko i Larsa, to obaj byli… irytujący. Zwłaszcza Lars. Jego zachowanie było jak na policjanta rozlazłe. W ogóle nie potrafił zachować zimnej krwi, rozckliwiał się nad sobą jak nad dzieckiem. Najbardziej wkurzające było to, że całą odpowiedzialność za to czego się dopuścił, chciał zrzucić na kogoś innego. Okazało się jednak, że to nie do końca było tak, jak twórcy przekazywali nam od początku. Zamieszane w całą intrygę były też inne osoby. Czy było to zaskakujące? I tak i nie.

Borderliner to kolejny serial, który w złym świetle chce postawić policję. O ile stróże prawa są kompetentni, to niezbyt palą się do tego, by utrzymać spokój i głosić sprawiedliwość. Nawet nie chodzi o skorumpowanie, a raczej o coś w stylu nieudolności. Policjanci powinni być nie tylko wzorem do naśladowania dla cywilów. Ich zadaniem jest również świecić przykładem przed kolegami. Przykre jest, gdy tak się nie dzieje.

Czy Borderliner jest dobrym serialem? Określiłabym go jako średnią produkcję. To dobry serial kryminalny na leniwy niedzielny wieczór. Można było pewne rzeczy zrobić lepiej, ale w ogólnym rozrachunku to całkiem niezła produkcja. Aktorzy radzili sobie na planie bardzo dobrze. Zwłaszcza Tobias Santelmann był w swojej roli bardzo autentyczny, chociaż muszę przyznać, że końcówka serialu nie była dla mnie do końca jasna.

Oglądaliście ten serial? Jakie macie o nim zdanie?

Zdjęcie: Netfilx