Bez zmysłów czyli czego byś się pozbył – obrazu czy dźwięku?

Jesteśmy po seansie dwóch horrorów, które wysnuły pytanie o to, jak człowiek poradziłby sobie gdyby nie mógł patrzeć albo wydawać dźwięków. Czy moglibyśmy żyć bez zmysłów?

Gdybyś miał wybierać spośród tych dwóch strasznych rzeczy, wolałbyś nie widzieć czy nie mówić? Wybór nie jest prosty, prawda? Dla ludzi, którzy i widzą i słyszą, taki wybór wydaje się być bardzo okrutny. W obliczu niebezpieczeństwa, każdy z nas zrobiłby absolutnie wszystko, żeby tylko przetrwać. Mógłby zamilknąć na wieki albo nigdy nie spojrzałby w słońce, byleby tylko móc żyć. W żadnym wypadku nie potrafię wskazać, który z tych filmów jest lepszy. Myślę, że na swój sposób obydwa są intrygujące i nie polecam oglądać ich samemu w nocy.

Czego byś się pozbył – obrazu czy dźwięku?

Nie można porównać ze sobą dwóch horrorów, które ostatnio pojawiły się w na Netflixie i w HBO. Są od siebie tak bardzo różne, a jednocześnie niemal bliźniaczo podobne. W obliczu największego zagrożenia niewiadomego pochodzenia, rodziny próbują ocaleć lecz okoliczności, w jakich przyszło im żyć są zupełnie inne.

W „Nie otwieraj oczu” główną rolę gra Sandra Bullock. Niektórzy tej aktorki nie lubią, ja natomiast szanuję ją za jej dorobek w filmografii. Każdy film czy to komedia czy dramat z jej udziałem to dla mnie przyjemność. Po prostu ją lubię, moim zdaniem ma coś w sobie. Także w tym filmie odkrywa coś, czego nigdy wcześniej w niej nie dostrzegłam, albo po prosty nie miałam okazji w niej zobaczyć. I nie jest to wcale strach przed potworami ale… odrzucenie matczynych uczuć. Kurcze, nie sądziłam, że można to zagrać tak dobrze. Jej bohaterka Malorie, jest w ciąży z nieznanym widzom mężczyzną, ale nie bardzo pali się do bycia matką. Pewnego dnia okazuje się, że w Europie panuje dość osobliwy wirus, od którego ludzie zaczynają wariować i popełniać masowe samobójstwa. Malorie musi zadbać o siebie i o dwoje małych dzieci, a wcale nie wydaje się być dobrą matką.

„Nie otwieraj oczu” pozostawia widzom pole do popisu. Nie wiadomo czy to wirus czy potwór, skąd pochodzi i czego chce, nie wiadomo też jak to zniszczyć czy pokonać. Nie wiemy jak wygląda i dlaczego wpływa na ludzi w taki sposób, że natychmiast popełniają samobójstwo, kiedy tylko spojrzą na to „coś”. Spośród wszystkich zmysłów, bohaterowie muszą pozbyć się jednego z najważniejszych – wzroku. Nie mam pojęcia jak bardzo musiał im się wyrobić słuch, by już z daleka wiedzieć czy coś im zagraża. W tym filmie mamy wiele obcych sobie osób, które spotykają się w trudnych okolicznościach i muszą współpracować aby przetrwać. Jak to się stanie, że Malorie zostanie sama z dziećmi i w dodatku będzie musiała przepłynąć rwącą rzekę bez patrzenia? Tego Wam nie zdradzę, ale powiem Wam, że film intryguje i warto go obejrzeć choćby ze względu na to, żeby zobaczyć jak można poradzić sobie bez zmysłu wzroku w niecodziennych okolicznościach.

„Ciche miejsce” jest produkcją podobną, ale skupia się na innym problemie. Chociaż nie wiemy skąd wzięło się niebezpieczeństwo, wiemy jak wygląda i co konkretnie grozi bohaterom. Po wyludnionej ziemi biegają potwory bardzo wrażliwe na dźwięk. Przyciąga je nawet najmniejszy hałas. Pięcioosobowa rodzina musi żyć w bezwzględnej ciszy, zupełnie pozbyć się zmysłów związanych z mówieniem. Trzeba uważać na każdy krok, szelest, ruch. Dla nich nie ma już nadziei, jest tylko przetrwanie. Nie ma nawet innych ludzi, z którymi mogliby współdzielić swój strach i z którymi mogliby ramię w ramię walczyć przeciwko potworom. Zakończenia oczywiście Wam nie zdradzę, ale polecam z czystym sumieniem, zwłaszcza, że Emily Blunt była zachwycająca, John Krasiński również, chociaż przyznaję, że to dzieciaki w tym filmie zdecydowanie prowadziły.

Nie mam pojęcia jak twórcy wpadli na pomysł „Cichego miejsca”, ale był fenomenalny i uświadomił mi, że to jest wręcz zatrważające jak mało ludzi zna język migowy! Bohaterowie porozumiewali się właśnie dzięki niemu oraz przez czytanie z ruchu warg. Piękna sprawa i powiem Wam, że aż z ciekawości postanowiłam nauczyć się chociaż podstaw. Mam już za sobą pierwszą lekcję i znam kilka zwrotów. Jeśli chcecie, z chęcią napiszę dla Was post na ten temat. Zbyt mało ludzi próbuje też zrozumieć osoby niewidome i słabo widzące. Myślę, że gdybyśmy zasłonili sobie oczy i poruszali się w obrębie własnych domów, skończyłoby się to siniakami i rezygnacją z eksperymentu. Tymczasem niewidomi muszą radzić sobie najprawdopodobniej do końca życia.

Pozbycie się któregokolwiek ze zmysłów nie byłoby łatwe i dobrowolnie mogłoby to nastąpić jedynie w obliczu takiego zagrożenia jak we wspomnianych filmach. Warto jednak zastanowić się czy nie można zrobić czegoś więcej, żeby polepszyć sytuację tych, którzy na co dzień borykają się z przeszkodami tego i innego typu. Wystarczy odrobina dobrej woli, by zmienić świat na lepszy. Nie potrzeba nam wyimaginowanych potworów, które trzeba pokonać. Potwory tkwią w nas, a my dobrocią możemy je zwalczyć.

Zdjęcie 1: pexels.com by Kat Jayne

Zdjęcie 2: Elle.pl

Zdjęcie 3: Antyradio.pl