Belfer sezon 2 (2017)

Jeśli pierwszy sezon serialu jest świetny, od drugiego wymagam by był jeszcze lepszy. Czy Belfer podołał zadaniu i zaskoczył widzów?

Pierwszy sezon serialu zaskakiwał i angażował widza w historię w nim zawartą. Opowieść o tym jak zwykły nauczyciel języka polskiego wplątał się w rozwiązywanie zagadki morderstwa, była znakomita. Wątek osobisty głównego bohatera dodatkowo sprawiał, że widz chciał pozostać przed ekranem. To tak, jakby każdy zwykły człowiek mógł doświadczyć czegoś niesamowitego. W końcu niecodziennie takie rzeczy dzieją się blisko nas. Nie każdy miałby też na tyle odwagi, by drążyć.

Paweł Zawadzki tym razem dostaje pracę we Wrocławiu. Szkoła, do której trafia, cieszy się nienaganną opinią. Niestety kilku uczniów jawi się na wizerunku placówki niczym rysa na szkle. Okazuje się, że dzieciaki zniknęły na trzy tygodnie zupełnie bez śladu, po czym jak gdyby nigdy nic wróciły o normalnych zajęć. Belfer ma za zadanie rozwikłać zagadkę, gdzie podziewali się przez ten czas. Angażuje się w sprawę w zasadzie tylko dlatego, że obawia się o to, że jego poprzednie czyny wyjdą na jaw. Ulega manipulacjom funkcjonariusza CBŚP, ale tak naprawdę wcale nie czuje się dobrze w swojej roli.

Z niewiadomych przyczyn jeden z uczniów atakuje swoich przyjaciół na kółku teatralnym. Chłopak biega po szkole z bronią siejąc postrach i spustoszenie. Nikt nie wie, co przyczyniło się do tego, że Iwo dopuścił się takiego czynu. Co takiego mogło wpłynąć na postępowanie nastolatka. Tymczasem wątek jakby zostaje porzucony na rzecz dalszego poszukiwania przyczyny zniknięcia młodzieży. Kolejne wydarzenia utwierdzają w przekonaniu, że w słynnym liceum im. Słowackiego dzieje się coś dziwnego.

W całą sprawę zostaje poniekąd zaangażowana Ewelina, była uczennica Pawła z Dobrowic. Dziewczyna ma być policyjną wtyką w szkolnej kafejce, a ponadto wkręca się do organizacji, która najwyraźniej szykuje większą akcję, która może zaszkodzić społeczeństwu. W życiu Pawła pojawia się też ponownie Marta Mirska. Koleżanka z poprzedniej pracy nie przyjeżdża bez przyczyny. Okazuje się, że upojna noc zaowocowała ciążą. Chociaż Paweł nie wykazuje się szczególną uczuciowością wobec kobiety, wyraźnie zależy mu na bezpieczeństwie jej i dziecka. W związku z tym postanawia chronić przyszłą rodzinę na wszelkie możliwe sposoby.

Drugi sezon serialu Belfer, nie opiera się o pytanie „kto zabił?”, jak było to w pierwszej części. Tym razem sprawa sięga głębiej. Paweł Zawadzki stoi przed zadaniem rozwikłania emocjonującej zagadki, w którą zamieszani są handlarze bronią i organizacje survivalowe a także uczniowie liceum. Serial podobnie jak pierwszy sezon angażuje, ale w wielu miejscach kuleje i pozostawia widza z konsternacją po każdym odcinku. Zbyt dużo wątków, które nijak mają się do siebie, nie kleją się w całość. Gdyby ich funkcją było naprowadzenie widza na właściwy trop, nie byłoby się czego przyczepić. Sezon zrealizowany z dużym rozmachem nie podołał zadaniu przebicia świetnością pierwowzoru.

Paweł Zawadzki jako postać jawił się w pierwszym sezonie jako uparty nauczyciel, gotowy na własną rękę rozwiązać zagadkę śmierci jednej z uczennic. Kiedy w drugim sezonie trafił do Wrocławia, nie ma już takiego animuszu. Tym razem sobie nie radzi. O ile świetnie przeprowadza lekcje, to jako wtyka w liceum nie działa zbyt dobrze. Można uznać, że agent CBŚP, który go zwerbował, przeliczył się co do możliwości Belfra. Paweł staje się zgorzkniały i zagubiony, a koniec sezonu pod tym względem, zmusza do przemyślenia, czy aby przypadkiem kręgosłup moralny Belfra nie został przetrącony. Czy ten człowiek mógłby być dla kogoś wzorem do naśladowania?

Spośród uczniów moją największą sympatię wzbudziła Luiza, która była dobrą osóbką, zupełnie niewinną w całym szeregu dziwnych wydarzeń. Została wplątana w coś, co nie powinno mieć miejsca w życiu żadnego człowieka. Magda, jedna z uczennic kokietuje Pawła, jej związek z Tymkiem rozpada się i dziewczyna najwyraźniej ma jakieś szemrane kontakty. Magda zachowywała się nienaturalnie, była krnąbrna i pyskata, no ale cóż, jak się później okazało, miała ku temu podstawy. W ostatecznym rachunku, chociaż uczniowie wypełniali sporą część fabuły, to jednak ktoś inny skradł uwagę widzów.

Paulina Szostak ponownie wcieliła się w postać Eweliny, która zgodziła się pomóc Belfrowi. Muszę przyznać, ż podobni jak w pierwszym sezonie, tak i teraz, dziewczyna spisała się na medal. Potrafiła odegrać rolę zarówno uroczej kelnerki jak i pełnej zaangażowania wtyki. Widać było, że jej zależy. Chociaż się bała, nie wycofała się ani na chwilę. Do końca brnęła w zawiłą sytuację, by pomóc dotrzeć do źródła zagadki. Szkoda, że i Paweł i Radek ją zawiedli. Swoją drogą nie wiem, dlaczego miałam przez moment wrażenie, że Ewelina będzie mieć romans z agentem CBŚP.

Serial w ogólnym wydźwięku nie daje widzowi szansy na to, by rozwikłać zagadkę. Kiedy dowiadujemy się prawdy, chociaż jest ona naciągana, trzyma się kupy, ale nie do końca. Wciąż pozostają kwestie niewyjaśnione, których rozwiązania już się nie doczekam, bo nawet jeśli powstanie kolejny sezon, to na pewno nie będzie się wracać do tego, co było.

Szczerze mówiąc twórców za bardzo poniosła wyobraźnia. Niepotrzebnie wpletli w fabułę Tyle wątków pobocznych, które nie miały znaczenia lub nie zostały rozwinięte. Jeśli powstanie trzeci sezon, miejmy nadzieję, że twórcy będą mieć nauczkę czytając krytyczne recenzje i wezmą pod uwagę, by nie popełniać raz już zrobionych błędów.

Oglądaliście drugi sezon Belfra? Też podchodzicie do niego krytycznie czy może jesteście zachwyceni?

Zdjęcie: własne