Wyzwanie 20 minut czytania każdego dnia podsumowanie

Na początku stycznia podjęłam wyzwanie 20 minut czytania każdego dnia. Oto rezultaty realizacji tego postanowienia.

Jestem książkoholikiem. Książki to zarówno moja pasja jak i praca, więc mam ich pod ręką naprawdę sporo. Często nie wiem, co przeczytać najpierw, bo jest tego bardzo dużo. Wydawało się, że podjęcie wyzwania będzie dla mnie jak bułka z masłem. Czy czytanie 20 minut każdego dnia sprawiło mi problem? Odpowiedź brzmi: tak.

Pewnie zastanawiacie się, jak to jest możliwe, że ktoś, kto kocha czytanie może mieć z nim problemy. Niestety tak wygląda dorosłe życie, pełne obowiązków. Naprawdę podziwiam ludzi, którzy w ciągu roku czytają nawet ponad setkę książek. Zastanawiam się, jakiej grubości są książki, po które sięgają, bo widząc przed sobą wielkie tomisko na ponad 500 stron, jestem świadoma tego, że nie przeczytam tego w jeden dzień. Zastanawiam się też nad tym, ile mają czasu na czytanie.

W związku z tym, że w moim życiu ostatnio wiele się zmieniło, a jeszcze więcej się zmieni, miałam ograniczoną ilość czasu. Żeby móc publikować nowe posty co drugi dzień, muszę swój wolny czas dzielić na kilka pasji, które skupiam na blogu, m.in. na filmy i seriale. Nie jest to łatwe, a coś odbywa się kosztem czegoś. Chciałabym móc całymi dniami oddawać się czytaniu, ale tak dobrze to jeszcze nie ma. Przy okazji obalam mit, że praca w księgarni to tylko siedzenie za ladą i czytanie książek. Jeśli ktoś w to wierzy, no to jest w ogromnym błędzie.

Przez jakiś czas czytałam jednocześnie dwie książki – jedną tak jak mi pasowało, a drugą po 20 minut dziennie. Czytając 20 minut, często miałam tak, że zatrzymywałam się na dobrej akcji i musiałam porzucić lekturę, by faktycznie sprawdzić, jaki będzie efekt takiego czytania. Po kilku dniach zaczęło mnie to irytować i… Na początku lutego zarzuciłam metodę, ponieważ u mnie się ona nie sprawdziła. Zdołałam w ten sposób przeczytać jedną książkę, a poskutkowało to tym, że nie potrafiłam się w nią wciągnąć i zżyć z bohaterami.

Teraz czytam w każdym możliwym momencie, przez tyle czasu ile tylko mogę, ale nie ograniczam się, że tyle i tyle minut każdego dnia mam czytać i już. Są takie dni, że nie mam ani chwili na to, by usiąść z książką i oddać się lekturze. Są też takie dni, w które mogę poświęcić na czytanie kilka godzin. W moim życiu dzieje się na tyle dużo, że nie ma reguły, kiedy mogę sobie swobodnie poczytać, a kiedy nie będę mieć na to czasu.

Cieszę się, że podjęłam wyzwanie. Sprawdziłam czy taka metoda czytania jest dla mnie odpowiednia i teraz już wiem, że w moim przypadku znacznie lepiej sprawdza się zasiadywanie z książką co kilka dni ale na kilkugodzinne seanse 🙂

A Wy jak czytacie? Macie swoje sposoby na to, by dużo czytać?

Zdjęcie: Leah Kelley by pexels.com